21.07.2005, 20:40
Do słowa "wirtuoz" podchodzę bardzo sceptycznie, gdyż kojarzy mi się ono zazwyczaj z popisywaniem się przed ludźmi swoimi umiejętnościami, jednak bez większych walorów muzycznych. Co z tego, że wyjdzie mi tu jakiś kozak z wiosełkiem i zacznie ścierać kostkę w zawrotnym tempie albo zacznie wydawać z gitary dźwięki przypominające rżenie konia czy automaty do gier? Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Dlatego cenię gitarzystów za umiejętności kompozycyjne i muzykalność, a nie bajery, bo na dobrą sprawę każdy zdolny muzyk może to podrobić. Natomiast słuchu, wyczucia i wyobraźni muzycznej nie skopiujesz. Dlatego też Mark bezapelacyjnie wygrywa z większością "grajków", gdyż komponuje cudowne, a co równie ważne, różnorodne i wszechstronne utwory. Z innych gitarzystów cenię Claptona, Chrisa Rea, Mike'a Oldfielda, Gary'ego Moore'a, Ritchiego Blackmore'a, a z polskich Hołdysa, Borysewicza, Waglewskiego (jee...), ciekawie gra Kuba Sienkiewicz (ale nie wiem, czy na prowadzącej). To są przede wszystkim świetne piosenki, a dopiero potem solówki i zagrywki.

