16.07.2005, 20:46
Zgadza sie Robson, Mark zupelnie nie sprawia wrazenia gwiazdora, ale w jego obecnosci mimowolnie wstrzymuje sie oddech, tetno wzrasta, rece zaczynaja sie trzasc - to sie chyba nazywa charyzma. Tak, Mark zdecydowanie roztacza wokol siebie podniosla atmosfere mimo swej skromnosci i bardzo "normalnego" stylu bycia. Mysle , ze Mark jako czlowiek jest taki jak jego muzyka, bo nie potrafie sobie wyobrazic aby taka wspaniala muzyka nie powstawala w rownie wspanialej glowie/sercu.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

