16.07.2005, 19:48
Oczywiscie, ze sie zastanawialem nad pytaniami do MK, az tu nagle taka szansa sie pojawila... Mialem 3 dni na to aby dokladnie przmyslec pytania, ulozyc rozmowe, i co? Powiem wam, ze w momencie jak zobaczylem Maestro jak wchodzi do pomieszczenia w ktorym sie znajdowalismy, wszystkie starannie ulozone pytania i cala moja przemyslana rozmowa "ulotnily sie" z niesamowitych emocji i wrazen! tak, tak emocje wziely gore, zabraklo mi jezyka w gebie, na szczescie zdolalem wydukac z siebie to co zawsze chcialem MU powiedziec, a mianowicie podziekowalem MU za te niesamowite wrazenia, wzruszenia i emocje jakich JEGO muzyka dostarcza mi od tylu lat, na co Mark odpowiedzial po prostu "my pleasure", potem zaczalem go wypytywac o gitare ktora mi wreczyl, ale o tym juz Wam kiedys pisalem... Pytalem go tez o to czy tournee go nie meczy, czy po tylu koncertach dzien w dzien nie czuje sie po prostu zmeczony, na co odrzekl z usmiechem: "oh no, absolutely not, I'm like a truck, you know", zdolalem mu takze powiedziec (a co!
, ze moim marzeniem jest kiedys zagrac z nim na gitarze... (poszedlem na maxa
) Mark sie usmiechnal i rzekl: "I would have to hear how you play first" i w tym wlasnie momencie poczulem jak ktos mnie ciagnie za rekaw i usiluje zniweczyc moja kariere muzyczna
mowiac ,ze mam zostawic artyste w spokoju, ze za chwile ma sie rozpoczac koncert i artysta nie moze sie spoznic a jeszcze ma sie przebrac i takie tam pierdoly... Wtedy Mark wzial ode mnie gitare i zaczal na niej brzdakac a mnie sie rece trzesly i ucho mialem tuz przy gryfie zeby nic nie uronic, potem jeszcze raz ktos mnie pociagnal za rekaw ze juz czas (tak jakbym to ja mial za chwile wyjsc grac)... Pamietam, ze na koniec powiedzialem mu jeszcze, ze ten dzisiejszy koncert bedzie najlepszy na calej trasie STP, na co odpowiedzial: "I hope so, OK, see you there Kuba, make a lot of noise" machniecie reka na pozegnanie a nastepnym razem kiedy go zobaczylem to wylonil sie z mrokuu w pierwszych dzwiekach Calling Elvis. Tak, to zdecydowanie byl najlepszy koncert trasy STP...
Oczywiscie po spotkaniu , jak emocje opadly (czyli gdzies tak po roku...) moje starannie ulozone pytania wrocily do mnie. Miedzy innymi jednym z pytan byloby co mu sprawia wieksza przyjemnosc :komponowanie czy pisanie tekstow?
ech... moze nastepnym razem....
Pozdrawiam
, ze moim marzeniem jest kiedys zagrac z nim na gitarze... (poszedlem na maxa
) Mark sie usmiechnal i rzekl: "I would have to hear how you play first" i w tym wlasnie momencie poczulem jak ktos mnie ciagnie za rekaw i usiluje zniweczyc moja kariere muzyczna
mowiac ,ze mam zostawic artyste w spokoju, ze za chwile ma sie rozpoczac koncert i artysta nie moze sie spoznic a jeszcze ma sie przebrac i takie tam pierdoly... Wtedy Mark wzial ode mnie gitare i zaczal na niej brzdakac a mnie sie rece trzesly i ucho mialem tuz przy gryfie zeby nic nie uronic, potem jeszcze raz ktos mnie pociagnal za rekaw ze juz czas (tak jakbym to ja mial za chwile wyjsc grac)... Pamietam, ze na koniec powiedzialem mu jeszcze, ze ten dzisiejszy koncert bedzie najlepszy na calej trasie STP, na co odpowiedzial: "I hope so, OK, see you there Kuba, make a lot of noise" machniecie reka na pozegnanie a nastepnym razem kiedy go zobaczylem to wylonil sie z mrokuu w pierwszych dzwiekach Calling Elvis. Tak, to zdecydowanie byl najlepszy koncert trasy STP...Oczywiscie po spotkaniu , jak emocje opadly (czyli gdzies tak po roku...) moje starannie ulozone pytania wrocily do mnie. Miedzy innymi jednym z pytan byloby co mu sprawia wieksza przyjemnosc :komponowanie czy pisanie tekstow?
ech... moze nastepnym razem....
Pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

