02.01.2010, 20:59
Owa książeczka liczy 155 stron, format - nieco mniejszy niż DS Oldfielda.Zawiera też parę biało- czarnych zdjęć, ale te, moim zdaniem to żadna rewelacja. Za to zaletą jest - że rejestruje niemalże na bieżąco pierwsze lata kariery MK. Kiedy jeszcze nie był tak rozpoznawalny,znany jak dziś. Stąd cytowane małe historyjki nie wydają się być "upiększane". Więc jeszcze jedna z nich: przyjeżdżając na kolejny koncert, w mieście leje deszcz. Mark pyta, czy wcześniej przybyli widzowie muszą stać na zewnątrz. -"Tak, obsługa wpuszcza od 19."
- " Czy obsługa też stoi w deszczu?" - "Nie , jest pod dachem" - "to zmieńcie to!" Po chwili ludzie zaczynają zapełnieć salę.
Ksążka Dewesa ustępuje natomiast pozycji Oldfielda zebranymi faktami, datami. To raczej zapis (nie bez podziwu) drogi przebytej od zera do światowego sukcesu.
- " Czy obsługa też stoi w deszczu?" - "Nie , jest pod dachem" - "to zmieńcie to!" Po chwili ludzie zaczynają zapełnieć salę.
Ksążka Dewesa ustępuje natomiast pozycji Oldfielda zebranymi faktami, datami. To raczej zapis (nie bez podziwu) drogi przebytej od zera do światowego sukcesu.

