09.12.2009, 21:02
Znowu razem... Szkoda, że tylko na taką okoliczność, ale lepsze to niż wcale. Zastanawia mnie, czy John Illsley jest tak słabym basistą, że MK nie brał go przy uwadze w solowej działalności? Czy może John chciał odpocząć, a potem, ups... już za późno było?
A long time ago came a man on a track...

