05.12.2009, 00:18
Przechodniem byłem między wami. To tytuł płyty, od której zacząłem przygodę z Budką. I zdaje się... zakończyłem. "Noc nad Norwidem" urosła w moim odczuciu do rozmiarów pomnika, więc później nie mogło być lepiej (a choćby i na równi). Różne "tanga" uniosły zespół na skrzydłach komercji, jednak umiejętność wpisywania się w gospodarkę rynkową, nie przełożyła się na jakość nowych produktów. Klasyczny przykład wszelako rozumianego talentu, skierowanego na sukces finansowy. I tyle. Czy kogoś to dziwi?

