18.11.2009, 15:54
jicek6 napisał(a):A ja kiedy tak wracam - tylko we wspomnieniach- do muzyki MK to widze, ze to co inni uwazaja za zdrade jest przejawem jego wrazliwosci muzycznej. Oczywiscie za czasow Ds nagral mnostwo niezwyklych utworow- ale czy jego solowe plyty nie sa niezwykle?
Pamietam, kiedy jeszcze sluchalem MK ze starych plyt- czyli poza KTGK i Gt- kilka utworow, ktore mnie przenosily, tam gdzie chcialem byc, a nie udalo mi sie byc. Czyli np. do rzeki Tyne- Sometimes I miss my river Tyne.....- jak on to spiewa...., czy do autostrady przy Nazareth.....- jak on to gral na koncertach ... czy wreszcie do jego pytania- 'Kochanie- czy wpadlismy w klopoty/ tarapaty''. Are we in trouble now? Ola (....) nie potrafila nigdy zrozumiec, czemu tak bardzo chwale ten utwor. Bo jego gitara placze na koncu- tak samo jak placze na utworze- 'Feel like going home' np w wykonaniu z Jonesem. Zatem jego nowe utwory- my, ktorzy z nim wiazemy cos wiecej niz tylko chlodna krytykę, oceniamy poprzez inny pryzmat. I mysle ze chyba dlatego, ze facet ma to, za czym teskni kazdy normalny czlowiek - prostote i te tesknote, ktora powoduje ze nawet zwykle podroze muzyczne - inne od tych normalnych, nabieraja niezwyklego wymiaru. I wystarczy doprawdy sie wsluchac w ostatnie zwrotki 5.15 aby pojac, ze to co inni uwazaja za zdrade czy ' przynudzanie' jest w istocie wyrazem ogromnej wrazliwosci i ciepla, ktora posrod innych pseudo muzycznych wykonanan/ dokonań jednak zabiera nas , do muzycznej krainy Marka Knopflera. I bylo mi tam dobrze.....- i przepraszajac wszystkich forumowiczow za indywidualny ton mojego postu- - powiem, ze teraz- wiedzac to o czym wiem i stojac na tym, na czym czym stoje chcialbym, aby na koniec gral mi Piper to the end.
I co tu jeszcze powiedzieć? Podpisuje się pod tym wszystkim. Chociaż pomyślę jeszcze co ja bym chciał usłyszeć na końcu...
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

