01.11.2009, 23:07
Drogi Becie
Nie twierdze- ani mi to do glowy nie przyszlo, ze Piper to the end to utwor zalobny lub ostatni w tworczosci Knopflera. Nie mina 2 lata jak wyda nową plyte. Zgoda- 'to' moze sugerowac ciaglosc jak w utworze Cohena- Dance me to the end of love- Tancz mnie po milosci kres. Roznica miedzy- Dudziarz na zawsze czy dudziarz do konca jest niewielka. Oba tytuly marnie brzmia w jezyku polskim i ani to Twoja ani moja wina. Jednak przeklad to tez kwestia niuansow. Zgoda- przeklad to bylo- tlumaczeniointerpretacja- chociaz rowniez - asekuracja. Tekst odzwierciedla przekaz autora- jego madrosc zyciowa ( lub glupote zyciowa), styl, spojrzenie na pewne rzeczy, emocjonalnosc. Jesli jest zdanie- 'Nawet w piekle bede szukal ich'- wrazenie jest raczej dosc powierzchowne. I nie chodzi o to- ze I'll be going down below, nie ma slowa hell, bo przeciez nie tlumaczymy slow, tylko tresc i przekaz. Chodzi wlasnie o ten przekaz- czytajac tekst dochodzimy do wniosku- hm- w sumie jakies takie proste te rymy- jakby na sile, i jeszcze ten grajek wedrujacy po piekle. Rozumiem, gdyby taki tekst powstal sygnowany przez Golec Orkiestra. Oni maja dosc prosty przekaz. Ale to Knopfler, a TY jestes jego interpretatorem. Nie podwazam umiejetnosci- ba - z tekstu wynika, ze masz wiedze z zakresu j angielskiego. Sugeruje ze mozna by to zrobic lepiej- wolniej, po tym jak tlumaczenie sie odlezy. I jestem przekonany ze umialbys to zrobic lepiej. I nie gniewaj sie prosze- bo ja patrze na to tak: Twoj przeklad to wersja robocza. Moj przeklad w wersji roboczej jest czasem bardzo marny. Chodzi o to, by wersji roboczej jeszcze nie przedstawiac, publikowac tekstu, tylko go dopiescic, doszlifowac. Jak Knopfler dopieszcza swoje solowki.
Pozdrawiam
Nie twierdze- ani mi to do glowy nie przyszlo, ze Piper to the end to utwor zalobny lub ostatni w tworczosci Knopflera. Nie mina 2 lata jak wyda nową plyte. Zgoda- 'to' moze sugerowac ciaglosc jak w utworze Cohena- Dance me to the end of love- Tancz mnie po milosci kres. Roznica miedzy- Dudziarz na zawsze czy dudziarz do konca jest niewielka. Oba tytuly marnie brzmia w jezyku polskim i ani to Twoja ani moja wina. Jednak przeklad to tez kwestia niuansow. Zgoda- przeklad to bylo- tlumaczeniointerpretacja- chociaz rowniez - asekuracja. Tekst odzwierciedla przekaz autora- jego madrosc zyciowa ( lub glupote zyciowa), styl, spojrzenie na pewne rzeczy, emocjonalnosc. Jesli jest zdanie- 'Nawet w piekle bede szukal ich'- wrazenie jest raczej dosc powierzchowne. I nie chodzi o to- ze I'll be going down below, nie ma slowa hell, bo przeciez nie tlumaczymy slow, tylko tresc i przekaz. Chodzi wlasnie o ten przekaz- czytajac tekst dochodzimy do wniosku- hm- w sumie jakies takie proste te rymy- jakby na sile, i jeszcze ten grajek wedrujacy po piekle. Rozumiem, gdyby taki tekst powstal sygnowany przez Golec Orkiestra. Oni maja dosc prosty przekaz. Ale to Knopfler, a TY jestes jego interpretatorem. Nie podwazam umiejetnosci- ba - z tekstu wynika, ze masz wiedze z zakresu j angielskiego. Sugeruje ze mozna by to zrobic lepiej- wolniej, po tym jak tlumaczenie sie odlezy. I jestem przekonany ze umialbys to zrobic lepiej. I nie gniewaj sie prosze- bo ja patrze na to tak: Twoj przeklad to wersja robocza. Moj przeklad w wersji roboczej jest czasem bardzo marny. Chodzi o to, by wersji roboczej jeszcze nie przedstawiac, publikowac tekstu, tylko go dopiescic, doszlifowac. Jak Knopfler dopieszcza swoje solowki.
Pozdrawiam

