29.10.2009, 22:55
Bart napisał(a):Ranking to tylko zabawaTrza wyluzować nieco. Jak będę miał problem, to będę od końca wybierał. Jeśli musiałbym usunąć jeden kawałek, to który? I tak aż zostanie jeden.
Oj rozumiem Cię
Mam podobnie. Natręctwo jakieś? Wypalam sobie takie prywatne kompilacje - jeżdżą ze mną samochodem przez tydzień... miesiąc...Niektóre wracają do domowego odtwarzacza, by po kilku wieczorach zmienić oblicze. Znów coś tam dodaję, usuwam, buduję nowe nastroje...
koobaa. Mam swoje "faworyty", jest to zresztą lista otwarta, dopóki artysta nie postawi kropki nad ostatnią zagraną, czy wyśpiewaną przez siebie nutą. A nawet dłużej. Franka Sinatrę odkrywam nadal, choć zdążył już zasilić tą największą orkiestrę świata. Ale nie idźmy w h-molle.
Mówiąc o niechęci do rankingów, chciałem podkreślić wielkość artysty, który takim właśnie (a nie innym) zestawem, zamknął stworzone przez siebie dzieło. Włącznie z kolejnością nagrań. Wiem wiem, zaraz na rynku pojawią się jakieś "ekskluzywy" i inne "komerchy". Nie o to chodzi. Zdarzają się płyty, które w swojej podstawowej wersji okazują się jubilerskimi wręcz arcydziełami jako całość. Przynajmniej w moim odbiorze. Jeśli wyłuskać któryś z pojedynczych diamencików, choćby nienajczystszej wody, pozostałe tracą coś ze swego pierwotnego blasku. Taka refleksja spadła na mnie po "siątym" odsłuchu KTGK.
Być może z GL będzie podobnie, kiedy za miesiąc lub rok, przekonam się wreszcie do leciutkiego dysonansu pt. You Can't Beat The House (witaj w klubie, Aniu)
Muzyka potrzebuje czasu.

