01.10.2009, 09:45
a moje przemyślenia po przesłuchaniu płyty są następujące...
Mark traktuje muzykę w jej chyba najbardziej podstawowym wymiarze... jako środek wyrazu swoich ekspresji, stanu ducha, wrażeń, wspomnień itd itd... Nie patrzy na oczekiwania mody, fanów, krytyków i kogo tam jeszcze świat przyniesie, ale zamyka się w swoim świecie pełnym przeżyć i tworzy przepiękne muzyczne obrazy...maluje muzykę swoje dzieciństwo i dzieli się z nami swoimi bardzo prywatnymi przeżyciami... Moim zdaniem to najwyższa forma muzyki, jaką można sobie wyobrazić... ja przynajmniej tak to odbieram... bardzo osobiście. Zresztą płyta ta działa na mnie bardzo refleksyjnie a Mark w tak realistyczny sposób buduje krajobrazy, że i ja widzę swoje dzieciństwo w jego muzyce...
To jest moje, podkreślam bardzo osobiste, zdanie na temat tej płyty... genialnej w swoim wyrazie, brzmieniu i klimacie...
Mark traktuje muzykę w jej chyba najbardziej podstawowym wymiarze... jako środek wyrazu swoich ekspresji, stanu ducha, wrażeń, wspomnień itd itd... Nie patrzy na oczekiwania mody, fanów, krytyków i kogo tam jeszcze świat przyniesie, ale zamyka się w swoim świecie pełnym przeżyć i tworzy przepiękne muzyczne obrazy...maluje muzykę swoje dzieciństwo i dzieli się z nami swoimi bardzo prywatnymi przeżyciami... Moim zdaniem to najwyższa forma muzyki, jaką można sobie wyobrazić... ja przynajmniej tak to odbieram... bardzo osobiście. Zresztą płyta ta działa na mnie bardzo refleksyjnie a Mark w tak realistyczny sposób buduje krajobrazy, że i ja widzę swoje dzieciństwo w jego muzyce...
To jest moje, podkreślam bardzo osobiste, zdanie na temat tej płyty... genialnej w swoim wyrazie, brzmieniu i klimacie...
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

