26.08.2009, 20:13
Co prawda od zlotu minelo juz pare ladnych dni ale moze jednak nie za pozno na kilka slow podsumowania.
1. Przede wszystkim budujace jest to, ze forumowiczow na zlocie mozna bylo policzyc na palcach nie jednej ale "dwoch rak". I prosze nie odbierac tego bron Boze jako zarzut pod adresem Wielkich Nieobecnych. Uwazam, ze wszyscy z roznych przyczyn nieobecni fizycznie a bedacy z nami myslami moga uwazac sie za uczestnikow zlotu Sopot 2009. A w tej sytuacji stawiam, ze palckow u rak i nog by zabraklo zeby nas wszystkich zliczyc. W zwiazku z czym nie dpuszczam do mysli sytuacji w ktorej na ktoryms z kolejnych zlotow w roli glownej wystapi sam Waldek przy jednoosobowym stoliku w "Daily Blues" ( na cale szczescie takich zreszta o ile dobrze pamietam tam nie ma).
2. Co do osoby wspomnianego wyzej Waldka, mozna kierowac same slowa podziekowania i uznania. Ci ktorzy mieli przyjemnosc go poznac z pewnoscia beda wiedzieli co mam na mysli. Goscinnosc, serdecznosc, zaangazowanie, niespozyte zasoby energii... Podziekowania naleza sie zreszta calej Rodzinie Waldka ktora niezwykle serdecznie nas podjela.
3. Podziekowania dla moich niezastapionych wspoltowarzyszy podrozy (Maćka i Igora), ktorzy potrafili zrozumiec moja milosc do jazdy samochodem, przedkladanie jej nad przyjemnosc czerpania radosci z konsumpcji alkoholu i nie wtracanie sie do jazdy.
4. Podziekowania dla Pablosana ze zarowno w piatek i sobote pomimo rodzinnych obowiazkow znalazl czas zeby nas odwiedzic i przywiezc ze soba plyte z jednym z najlepszych wykonan "Wild theme" jakie mialem okazje uslyszec.
5. Podziekowania dla Heinekena, za to, ze przynajmniej pierwszej nocy nie pozwolil mi doswiadczyc "niewygod" spania w namiocie.
6. Mam nadzieje ze Martinez nie ma mi za zle, ze na zlocie wystapilem w stroju sportowym typu "krotkie spodenki".
Postaram sie teraz przezwyciezyc swoje slabosci i zaprezentowac fotki...
Jeszcze raz dziekuje wszystkim za zlot Sopot 2009 W.
1. Przede wszystkim budujace jest to, ze forumowiczow na zlocie mozna bylo policzyc na palcach nie jednej ale "dwoch rak". I prosze nie odbierac tego bron Boze jako zarzut pod adresem Wielkich Nieobecnych. Uwazam, ze wszyscy z roznych przyczyn nieobecni fizycznie a bedacy z nami myslami moga uwazac sie za uczestnikow zlotu Sopot 2009. A w tej sytuacji stawiam, ze palckow u rak i nog by zabraklo zeby nas wszystkich zliczyc. W zwiazku z czym nie dpuszczam do mysli sytuacji w ktorej na ktoryms z kolejnych zlotow w roli glownej wystapi sam Waldek przy jednoosobowym stoliku w "Daily Blues" ( na cale szczescie takich zreszta o ile dobrze pamietam tam nie ma).
2. Co do osoby wspomnianego wyzej Waldka, mozna kierowac same slowa podziekowania i uznania. Ci ktorzy mieli przyjemnosc go poznac z pewnoscia beda wiedzieli co mam na mysli. Goscinnosc, serdecznosc, zaangazowanie, niespozyte zasoby energii... Podziekowania naleza sie zreszta calej Rodzinie Waldka ktora niezwykle serdecznie nas podjela.
3. Podziekowania dla moich niezastapionych wspoltowarzyszy podrozy (Maćka i Igora), ktorzy potrafili zrozumiec moja milosc do jazdy samochodem, przedkladanie jej nad przyjemnosc czerpania radosci z konsumpcji alkoholu i nie wtracanie sie do jazdy.
4. Podziekowania dla Pablosana ze zarowno w piatek i sobote pomimo rodzinnych obowiazkow znalazl czas zeby nas odwiedzic i przywiezc ze soba plyte z jednym z najlepszych wykonan "Wild theme" jakie mialem okazje uslyszec.
5. Podziekowania dla Heinekena, za to, ze przynajmniej pierwszej nocy nie pozwolil mi doswiadczyc "niewygod" spania w namiocie.
6. Mam nadzieje ze Martinez nie ma mi za zle, ze na zlocie wystapilem w stroju sportowym typu "krotkie spodenki".
Postaram sie teraz przezwyciezyc swoje slabosci i zaprezentowac fotki...

Jeszcze raz dziekuje wszystkim za zlot Sopot 2009 W.

