09.08.2009, 20:07
Jestem po trzecim razie. Jest co najmniej dobrze. Muzyka wpada w ucho i chce się do niej wracać. Faworyci to ci sami których wskazał Mirek plus Border Reiver. Najsłabszy muzycznie Hard Shoulder odstaje od reszty.
Zastanawiałem się czy słuchać już teraz, czy wytrzymać jak poprzednim razem do premiery. A skoro płyta wypłynęła do sieci w postaci takiej jak będzie w sprzedaży, a nie w postaci kilkudziesięciosekundowych sampli jak w przypadku Shangri-La to postanowiłem poddać się i posłuchać. Przecież i tak kupię i to nie najtańszą wersję, to po co sobie męki przedłużać.
Tak na marginesie to nie wierzę, że płyta wypłynęła do sieci przypadkiem czy też niechcąco. Oczywiście nie stoi za tym nikt z najbliższego otoczenia MK, tylko ktoś kto może ma w ''głębokim poważaniu'' muzykę Marka, a chciał sobie poprawić ego i zabłysnąć tym, że miesiąc przed premierą dzięki niemu wszyscy mogą zapoznać się z wydawnictwem.
Zastanawiałem się czy słuchać już teraz, czy wytrzymać jak poprzednim razem do premiery. A skoro płyta wypłynęła do sieci w postaci takiej jak będzie w sprzedaży, a nie w postaci kilkudziesięciosekundowych sampli jak w przypadku Shangri-La to postanowiłem poddać się i posłuchać. Przecież i tak kupię i to nie najtańszą wersję, to po co sobie męki przedłużać.
Tak na marginesie to nie wierzę, że płyta wypłynęła do sieci przypadkiem czy też niechcąco. Oczywiście nie stoi za tym nikt z najbliższego otoczenia MK, tylko ktoś kto może ma w ''głębokim poważaniu'' muzykę Marka, a chciał sobie poprawić ego i zabłysnąć tym, że miesiąc przed premierą dzięki niemu wszyscy mogą zapoznać się z wydawnictwem.

