03.07.2005, 12:15
Waters - najbardziej zgorzkniały głos rocka - jak go niegdyś określił Tomek Beksiński, nadał kolorytu tym utworom... Mam wrażenie, że zabrzmiały one teraz tak jak powinny były zabrzmieć, czyli tak jakimi je skomponowano... Wykonaniu z "Pulse'a" brakowało czegoś (raczej kogoś
) i brzmiały czasem jakby na siłe. No, oprócz utowrów Floydów z czasów Gilmourowskich.
) i brzmiały czasem jakby na siłe. No, oprócz utowrów Floydów z czasów Gilmourowskich.
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

