04.06.2009, 21:11
Dlatego wlasnie Drogi Filipie, to do czego zachecam w tym temacie Forumowiczow, jest zaproponowanie "setlisty marzen". Do wybrania na nia utworow, jak to mialem w zamysle, jeszcze duzo czasu. Do jej wylonienia na drodze glosowania jeszcze wiecej. A co do ostatecznej jej wersji, to zalezy ona od warunkow jakimi bedziemy dysponowali i od Was, uzdolnionych, grajacych i spiewajacych, ktorzy maja swoj wielki wklad, w jak sie domyslam powodzenie kazdego ze zlotow.
Nie jestem stalym bywalcem w Krakowie i nie orientuje sie, jakie istnieja mozliwosci co do wynajecia lokalu. Wydaje mi sie jednak, ze wynajecie na cele zlotu klubu Studio, poki co wydaje sie tak samo abstrakcyjne jak uslyszenie na nim wersji "Brothers In Arms" z koncertu dla Montserrat. Nie chce mi sie tez jednak wierzyc, ze znalezienie na potrzeby zlotu klubu, ktory na scenie pomiesci poza piecioma osobami ta dodatkowa szosta z saksofonem (o ile takowa wogole sie znajdzie) graniczy z cudem. Chociazby Ania wspominala o jakims alternatywnym miejscu na zlot, na Kazimierzu na temat ktorego zreszta tez ciezko mi sie wypowiadac bo nigdy tam nie bylem.
Moze i nie az tak bardzo, ale wydaje mi sie, ze wystarczajaco dlugo zyje na tym swiecie, zeby byc przekonanym, ze czesc z moich marzen juz nigdy sie nie spelni. Jednak podobno zawsze warto nie przestawac tego robic - tzn. marzyc - stad moja propozycja dot. Romeo i Julii z saksofonem. Zeby bylo jasne, gdyby moglo zostac zagrane bez saksofonu i tak bylbym przeszczesliwy
P.S. Gdyby jednak okazalo sie, ze i klub i saksofon sie znajda i wszystkie inne okolicznosci beda sprzyjaly, to Twoj pomysl Waldku uwazam za jak najbardziaj trafiony.
pozdrawiam serdecznie W.
Nie jestem stalym bywalcem w Krakowie i nie orientuje sie, jakie istnieja mozliwosci co do wynajecia lokalu. Wydaje mi sie jednak, ze wynajecie na cele zlotu klubu Studio, poki co wydaje sie tak samo abstrakcyjne jak uslyszenie na nim wersji "Brothers In Arms" z koncertu dla Montserrat. Nie chce mi sie tez jednak wierzyc, ze znalezienie na potrzeby zlotu klubu, ktory na scenie pomiesci poza piecioma osobami ta dodatkowa szosta z saksofonem (o ile takowa wogole sie znajdzie) graniczy z cudem. Chociazby Ania wspominala o jakims alternatywnym miejscu na zlot, na Kazimierzu na temat ktorego zreszta tez ciezko mi sie wypowiadac bo nigdy tam nie bylem.
Moze i nie az tak bardzo, ale wydaje mi sie, ze wystarczajaco dlugo zyje na tym swiecie, zeby byc przekonanym, ze czesc z moich marzen juz nigdy sie nie spelni. Jednak podobno zawsze warto nie przestawac tego robic - tzn. marzyc - stad moja propozycja dot. Romeo i Julii z saksofonem. Zeby bylo jasne, gdyby moglo zostac zagrane bez saksofonu i tak bylbym przeszczesliwy

P.S. Gdyby jednak okazalo sie, ze i klub i saksofon sie znajda i wszystkie inne okolicznosci beda sprzyjaly, to Twoj pomysl Waldku uwazam za jak najbardziaj trafiony.
pozdrawiam serdecznie W.

