01.07.2005, 10:44
Numitor ponownie w natarciu, czyli gratulacje dla tego kto dobrnie do końca postu
Kilka lat temu pojechałam sobie w wakacje pod namiot ze znajomymi z liceum. Klasa matematyczno-fizyczna, no może nie geniusze, ale w większości z całą pewnością bardziej "umysły ścisłe" niż humaniści... Któregoś wieczoru dla zabicia czasu opowiadaliśmy sobie "straszne" historie, rzecz jasna szczególnie związane z wakacjami, turystami i spaniem pod namiotem. Siedzimy przy ognisku, jakiś nowo przez nas poznany człowiek (to był zdaje się humanista
) opowiada... Wyobraźcie sobie że idziecie sobie w nocy przez plac zabaw dla dzieci. Jest cicho, słychać niewielki szum wiatru, a poza tym tylko skrzypienie huśtawki. Czy to wiatr wprawił ją w ruch? Idziecie dalej, huśtawkę już widać, o! Ktoś się na niej huśta... Dziewczynka, widać ją od tyłu. Ciągle słychać to niesamowite skrzypienie; huśtawka stale wykonująca ten sam ruch. Podchodzicie bliżej i bliżej, ruch powoli ustaje. Dziewczynka odwraca głowę i okazuje się że zamiast oczu patrzą na was dwa puste oczodoły...
Osobiście siedziałam zasłuchana (łatwo ulegam nastrojom) i zapatrzona w "opowiadacza", gdy nagle słyszę gdzieś za sobą zirytowany głos koleżanki z ławki (pozdrawiam bardzo serdecznie
) "No ale zaraz! Jak to! Jak to te oczodoły "patrzą"?? Jak niby ona patrzy skoro nie ma oczu? Nie można patrzeć oczodołami!" Na własny użytek nazywam to "syndromem mat-fizu"...
. Nastrój prysł.
Numitor zachowuje się czasem bardzo podobnie
. Tu opowieść żołnierza, bitwy, ojczyzna, tęsknota, przygody, marzenia, błyskają szable, trup się ściele gęsto, a Numitor na to: "Zolnierz, ktory stracil oko w 1805 roku raczej nie zostalby wyslany siedem lat pozniej pod Moskwe...chociaz nie wiem, nie jestem pewny. Moze awansowal?..."
Dlaczego to wszystko piszę? Bo jestem zdecydowanie przeciwna takiemu podejściu. Logika logiką (o niebiosa, co ja piszę
, ale ze mnie zdrajca...), ale to jakby nie było jest tekst literacki, i ja bym tego nie rozpatrywała na poziomie "kroniki wydarzeń", i czy one są ściśle i logicznie ze sobą powiązane. Numitor zaraz na mnie nakrzyczy, a więc dodam jeszcze pochwałę. Bardzo podoba mi się szukanie drugiego dna, i mimo że czasem może to być nic innego jak nadinterpretacja, to ja lubię takie rozważania. Dlatego też gratulacje za ostatni akapit Twojego postu, przeczytałam z wielką przyjemnością
Kilka lat temu pojechałam sobie w wakacje pod namiot ze znajomymi z liceum. Klasa matematyczno-fizyczna, no może nie geniusze, ale w większości z całą pewnością bardziej "umysły ścisłe" niż humaniści... Któregoś wieczoru dla zabicia czasu opowiadaliśmy sobie "straszne" historie, rzecz jasna szczególnie związane z wakacjami, turystami i spaniem pod namiotem. Siedzimy przy ognisku, jakiś nowo przez nas poznany człowiek (to był zdaje się humanista
) opowiada... Wyobraźcie sobie że idziecie sobie w nocy przez plac zabaw dla dzieci. Jest cicho, słychać niewielki szum wiatru, a poza tym tylko skrzypienie huśtawki. Czy to wiatr wprawił ją w ruch? Idziecie dalej, huśtawkę już widać, o! Ktoś się na niej huśta... Dziewczynka, widać ją od tyłu. Ciągle słychać to niesamowite skrzypienie; huśtawka stale wykonująca ten sam ruch. Podchodzicie bliżej i bliżej, ruch powoli ustaje. Dziewczynka odwraca głowę i okazuje się że zamiast oczu patrzą na was dwa puste oczodoły...Osobiście siedziałam zasłuchana (łatwo ulegam nastrojom) i zapatrzona w "opowiadacza", gdy nagle słyszę gdzieś za sobą zirytowany głos koleżanki z ławki (pozdrawiam bardzo serdecznie
) "No ale zaraz! Jak to! Jak to te oczodoły "patrzą"?? Jak niby ona patrzy skoro nie ma oczu? Nie można patrzeć oczodołami!" Na własny użytek nazywam to "syndromem mat-fizu"...
. Nastrój prysł.Numitor zachowuje się czasem bardzo podobnie
. Tu opowieść żołnierza, bitwy, ojczyzna, tęsknota, przygody, marzenia, błyskają szable, trup się ściele gęsto, a Numitor na to: "Zolnierz, ktory stracil oko w 1805 roku raczej nie zostalby wyslany siedem lat pozniej pod Moskwe...chociaz nie wiem, nie jestem pewny. Moze awansowal?..."Dlaczego to wszystko piszę? Bo jestem zdecydowanie przeciwna takiemu podejściu. Logika logiką (o niebiosa, co ja piszę
, ale ze mnie zdrajca...), ale to jakby nie było jest tekst literacki, i ja bym tego nie rozpatrywała na poziomie "kroniki wydarzeń", i czy one są ściśle i logicznie ze sobą powiązane. Numitor zaraz na mnie nakrzyczy, a więc dodam jeszcze pochwałę. Bardzo podoba mi się szukanie drugiego dna, i mimo że czasem może to być nic innego jak nadinterpretacja, to ja lubię takie rozważania. Dlatego też gratulacje za ostatni akapit Twojego postu, przeczytałam z wielką przyjemnością
last night i felt like crying
right now i'm sick of living
but i'm going to keep on trying
right now i'm sick of living
but i'm going to keep on trying

