30.06.2005, 15:48
Ja siedziałem dość daleko i jak dla mnie było za głośno. We wspomnianej Speedway... ta ściana dźwięku była pewnie i celowa, tak ją odebrałem w 2001, by spotęgować efekt natychmiastowego zakończenia piosenki - jak dla mnie najlepszy fragment koncertu w Wawie. Natomiast w Spodec'u to już chwilami nie była ściana dźwięku, tylko jazgot przeradzający się w mojej głowie niemalże w pisk.
Wiem, że przy barierkach było całkiem znośnie, ale Wy byliście z tyłu głównych głośników.
Nie znaczy to jednak, że narzekam, o nie!!!
Wiem, że przy barierkach było całkiem znośnie, ale Wy byliście z tyłu głównych głośników.
Nie znaczy to jednak, że narzekam, o nie!!!
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

