15.04.2009, 10:18
Andrzeju, w boliwijskim mieście nigdzie. Brud, syf i malaria. Widzieliście kiedyś kobietę załatwiającą swe potrzeby obok kolejki stojących do "autobusu"? A tam to normalnka. Kobieciny mają taaakie długie spódnice i skrzętnie z tego korzystają. Szok. Zatem w takiej uroczej atmosferze ciężko o jakiegokolwiek grajka grającego na czymkolwiek. Tym bardziej na gitarze.
Za to w Argentynie, to już muzyka wszędzie. Sam się przyłączyłem do takiej jednej grupki radośnie intonującej gitarowej dźwięki na gł. placu pewnej mieściny. A, że to był karnawał, to się działo....
A kiedy pytali, jakie są moje ulubione zespoły i odpowiedziałem, że DS, to w pierwszej chwili była konsternacja, ale po chwili jeden z nich zaczął nieśmiało nucić "tu ru tururururu tu ru" ("Walk of Live, jakby Ktoś nie zaczaił
) i już wszyscy wiedzieli, kim jest Mark.
To po prostu piosenka - klucz!
Martinez, nie prędko. Jestem lekko spłukany po tej wyprawie. Aktualnie szukam jakiejś roboty - wiadomo, jak się wyjeżdżało na 3 miechy, to nikt ci urlopu nie da. Zatem powiedziałem "ciao" i teraz wszystko trzeba zacząć od nowa. Kraków musi niestety poczekać...
Miło Was "widzieć"! Serio!
Za to w Argentynie, to już muzyka wszędzie. Sam się przyłączyłem do takiej jednej grupki radośnie intonującej gitarowej dźwięki na gł. placu pewnej mieściny. A, że to był karnawał, to się działo....
A kiedy pytali, jakie są moje ulubione zespoły i odpowiedziałem, że DS, to w pierwszej chwili była konsternacja, ale po chwili jeden z nich zaczął nieśmiało nucić "tu ru tururururu tu ru" ("Walk of Live, jakby Ktoś nie zaczaił
) i już wszyscy wiedzieli, kim jest Mark.
To po prostu piosenka - klucz!Martinez, nie prędko. Jestem lekko spłukany po tej wyprawie. Aktualnie szukam jakiejś roboty - wiadomo, jak się wyjeżdżało na 3 miechy, to nikt ci urlopu nie da. Zatem powiedziałem "ciao" i teraz wszystko trzeba zacząć od nowa. Kraków musi niestety poczekać...

Miło Was "widzieć"! Serio!

