29.06.2005, 15:08
Gusta i guściki... No szczerze mówiąć byłem na obu koncertach i wyszedłem na skrzydłach i jeszcze mi mało... Chyba każdy to z Was ma. Zagrał to co uważał za słuszne... Zbudował cudowny nastrój, prowadził nas za rękę poprzez Alchemię swojej muzyki. W końcu czy to DS czy to solowe płyty to żadna różnica, ten sam głos ta sama gitara i ten sam klimat... Koncerty były świetne... a brakowało mi każdego utworu, którego nie zagrał... Mógłbym go słuchać bez przerwy na żywo i ciągle byłoby mało...
Może następnym razem zagra znów to samo i będzie super, a może coś innego i też będzie bosko...
Może następnym razem zagra znów to samo i będzie super, a może coś innego i też będzie bosko...
