29.06.2005, 09:07
Okazuje się, że kazdy ma swoje gusta. Ja z kolei uważam ostatnie płyty za dużo słabsze w porównaniu chociażby z "Golden Heart". Jak szedłem na koncert, obawiałem się, czy nie za bardzo skoncentruje się na tych ostanich dwóch płytach, o których wspominasz. Dla mnie na szczęscie, okazało się, że zagrał głównie starocie. A za nie najbardziej go kocham! Cóż, taki już jestem. Każdy ma swoje guściki. Nie wyobrażałem sobie innego koncertu bez sztandarowych numerów Dire Straits. Po prostu to już jest legenda i chciałem sie w pewien sposób do niej wpisać chociażby wysłuchawszy ich na żywo.

