29.06.2005, 08:46
Długo czekałem na poruszenie tego tematu, aż emocje troszkę opadną
Czy może ktoś z Was uważa, że koncerty na tej trasie mogły wyglądać trochę inaczej? Moim zdaniem brakowało wielu piosenek z Shangri-La. Przede wszystkim 5:15. To dla mnie jeden z najlepszych utworów na tej płycie i w ogóle w twórczości mistrza. Za dużo natomiast było starych przebojów. No może trochę głupio to zabrzmiało, że "za dużo", ale w ramach ok. dwóch godzin koncertu trzeba się jednak z różnych względów mieścić.
Może moje odczucie wynika z tego, że to był nie pierwszy koncert MK na którym byłem. Ale nie tylko; przecież nawet gdybym nie był wcześniej na koncertach, to wszak znam je z płyt koncertowych różnej maści.
A nowa płyta jest przepiękna i po wyjściu ze Spodec'a, czułem pewien niedosyt.
Mogę nawet zaryzykować stwiedzenie, że dla mnie koncert mógłby skłądać się tylko z piosenek z The Ragpickers Dream i Shangri-La plus Telegraph Road, Private Investigations i Wild Theme.
Pozdrawiam wszystkich.
Czy może ktoś z Was uważa, że koncerty na tej trasie mogły wyglądać trochę inaczej? Moim zdaniem brakowało wielu piosenek z Shangri-La. Przede wszystkim 5:15. To dla mnie jeden z najlepszych utworów na tej płycie i w ogóle w twórczości mistrza. Za dużo natomiast było starych przebojów. No może trochę głupio to zabrzmiało, że "za dużo", ale w ramach ok. dwóch godzin koncertu trzeba się jednak z różnych względów mieścić.
Może moje odczucie wynika z tego, że to był nie pierwszy koncert MK na którym byłem. Ale nie tylko; przecież nawet gdybym nie był wcześniej na koncertach, to wszak znam je z płyt koncertowych różnej maści.
A nowa płyta jest przepiękna i po wyjściu ze Spodec'a, czułem pewien niedosyt.
Mogę nawet zaryzykować stwiedzenie, że dla mnie koncert mógłby skłądać się tylko z piosenek z The Ragpickers Dream i Shangri-La plus Telegraph Road, Private Investigations i Wild Theme.
Pozdrawiam wszystkich.
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

