15.03.2015, 03:19
Pozwolę sobie napisać parę słów. Spędziłem dziś kilka godzin za kierownicą, ciemno, deszczowa aura. Towarzyszył mi Tracker, płyta chyba stworzona do odsłuchu właśnie w takich okolicznościach. Gdybym miał opisać ją jednym słowem to powiem - PRZEPIĘKNA. Po pierwszym przesłuchaniu byłem sceptykiem, trzeba było powtórzyć 3-4 razy żeby materiał poukładał się w głowie. Niekwestionowany lider - Lights of Taormina, zaryzykuję stwierdzenie, że to jedno ze szczytowych osiągnięć Marka do tej pory. A oprócz niego są doskonałe River Towns, Laughs and..., Beryl, Silver Eagle, Long Cool Girl. Kto jeszcze nie słuchał - sam sobie szkodzi

