No to słowo "jedynie" może dyskwalifikować istnienie zwrotu "komercja" dlatego że każdy może stwierdzić że robił muzykę z przekonania a że mu się sprzedało to już nie jego wina.
Oczywiście że w przypadku Marka genialny feeling i nadzwyczajna wrażliwość ma przełożenie na sprzedaż i zarabianie dużych pieniędzy. "Brothers in Arms" - sam zresztą tak stwierdził była początkiem lawiny "dobroci".
W moim mniemaniu "Brothers in Arms" jest wybitna i niekomercyjna. Te "proste" w swojej budowie utwory, genialny talent i wykonanie Knopflera spowodowały że stała się najlepiej sprzedającym się albumem brytyjskim w historii muzyki. Około 30 mln czyli pierwsza trójka w ogóle.
Czyli chcąc nie chcąc można powiedzieć że wtedy stał się muzykiem popularnym, wręcz popowym - słuchał go i farmer z Montany jak i profesor z Harvardu.
Jeśli zaś chodzi o płytę "On every Street" to pamiętam jak kazałem kumplowi czekać w nocy na utwór "Calling Elvis".. Nagrał go na VHS a ja go odtworzyłem. Czekałem na "dynamit" coś w stylu "Money For Nothing" ale trochę się zawiodłem..
Dlaczego? Bo utwór nie był komercyjny w ogóle. Niechwytliwa melodia i dłużyzna na końcu, chyba obcięta w teledysku. Po parunastu przesłuchaniach stwierdziłem jednak że puls tego utworu i Outro jest genialne, właśnie niekomercyjne, bo długie.
Jest rok prawie 2009 i dzisiaj słuchając tych utworów na sprzęcie o cenie którego nie powiedziałem prawdy mojej Żonie
stwierdzam że nie ma bardziej kompletnej płyty, mądrej, poukładanej, wysublimowanej i wirtuozerskiej (chociażby "Planet of.."
a że przy okazji sprzedało się jej 9 mln... to chyba potwierdza fakt że ten facet nie minął się z powołaniem i że nie ma znaczenia jakimi słowami opiszemy jego pasję.
Bo pasja jest chen chen od komercji
Pozdrawiam Was Wszystkich.
Kocham Cię Tato!!!
Oczywiście że w przypadku Marka genialny feeling i nadzwyczajna wrażliwość ma przełożenie na sprzedaż i zarabianie dużych pieniędzy. "Brothers in Arms" - sam zresztą tak stwierdził była początkiem lawiny "dobroci".
W moim mniemaniu "Brothers in Arms" jest wybitna i niekomercyjna. Te "proste" w swojej budowie utwory, genialny talent i wykonanie Knopflera spowodowały że stała się najlepiej sprzedającym się albumem brytyjskim w historii muzyki. Około 30 mln czyli pierwsza trójka w ogóle.
Czyli chcąc nie chcąc można powiedzieć że wtedy stał się muzykiem popularnym, wręcz popowym - słuchał go i farmer z Montany jak i profesor z Harvardu.
Jeśli zaś chodzi o płytę "On every Street" to pamiętam jak kazałem kumplowi czekać w nocy na utwór "Calling Elvis".. Nagrał go na VHS a ja go odtworzyłem. Czekałem na "dynamit" coś w stylu "Money For Nothing" ale trochę się zawiodłem..
Dlaczego? Bo utwór nie był komercyjny w ogóle. Niechwytliwa melodia i dłużyzna na końcu, chyba obcięta w teledysku. Po parunastu przesłuchaniach stwierdziłem jednak że puls tego utworu i Outro jest genialne, właśnie niekomercyjne, bo długie.
Jest rok prawie 2009 i dzisiaj słuchając tych utworów na sprzęcie o cenie którego nie powiedziałem prawdy mojej Żonie
stwierdzam że nie ma bardziej kompletnej płyty, mądrej, poukładanej, wysublimowanej i wirtuozerskiej (chociażby "Planet of.." a że przy okazji sprzedało się jej 9 mln... to chyba potwierdza fakt że ten facet nie minął się z powołaniem i że nie ma znaczenia jakimi słowami opiszemy jego pasję.
Bo pasja jest chen chen od komercji

Pozdrawiam Was Wszystkich.
Kocham Cię Tato!!!

