16.11.2008, 00:48
Ciekawy problem. Myślę, że podobnie jak w przypadku definicji "komercji" trzeba też właściwie zdefiniować słowo "sukces". Czymże jest sukces artystyczny jeśli nikt nie wie o danym artyście? Będzie o nim wiedział jeśli usłyszy o nim w radio czy zakupi jego płytę. Czy jeśli zwróci się koszt inwestycji (koszty nagrania etc.) to czy możemy już mówić o sukcesie komercyjnym? Zapewne nie, a więc...? Łatwo się tu zapętlić. Myślę że całą sztuką jest nie tworzyć sztuki dla sztuki (bo po co?)
Moim zdaniem to trochę dyskusja o gustach. Wszystko sprowadza się do definicji sukcesu. Na przykładzie DS/MK można powiedzieć że aby odnieśc sukces komercyjny trzeba pójśc na pewien kompromis. Umiejętnie wyważyć artystyczne zapędy z tym co będzie się podobać szerokiej publiczności. Czasem trzeba zahaczyć o granice komerycjności - ale w porę się wycofać. Tak było z albumem Brothers In Arms. Reasumując - wg mnie nie ma sukcesu artystycznego bez chociaż odrobiny kmercji. Vice versa natomiast - jak najbardziej
.
Moim zdaniem to trochę dyskusja o gustach. Wszystko sprowadza się do definicji sukcesu. Na przykładzie DS/MK można powiedzieć że aby odnieśc sukces komercyjny trzeba pójśc na pewien kompromis. Umiejętnie wyważyć artystyczne zapędy z tym co będzie się podobać szerokiej publiczności. Czasem trzeba zahaczyć o granice komerycjności - ale w porę się wycofać. Tak było z albumem Brothers In Arms. Reasumując - wg mnie nie ma sukcesu artystycznego bez chociaż odrobiny kmercji. Vice versa natomiast - jak najbardziej
.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

