Robercie - brakuje słów, podziwu i ukłonow za wszystko co robisz w swoim życiu. Gdy pierwszy raz czytalem twoj list do mnie ( wtedy sie jeszcze nie zanaliśmy) juz wtedy wiedzialem , że nietuzinkowy z Ciebie człowiek. Ta opowieść o tartaku i pierwszych zarobionych pieniądzach przeznaczonych na zakup........no właśnie "ZAKUP ŻYCIA". Fajnie jak robi się coś co się kocha. Podwójny z Ciebie szczęściarz. I niech tak zostanie na kolejne dziesięć - dziesięciolatek jak to pisze Ania. Gratulacje z mojej strony.
P.S. Niestety nie moglem uczestniczyć w Twojej jubileuszowej audycji, mimo iż prawie każda wgryzła się w moje, sobotnie kanony muzyczne. Całe szczęście jest MACSA.
P.S. Niestety nie moglem uczestniczyć w Twojej jubileuszowej audycji, mimo iż prawie każda wgryzła się w moje, sobotnie kanony muzyczne. Całe szczęście jest MACSA.
We are the sultans of swing...

