09.09.2008, 21:02
Robson napisał(a):Hillbilly a mnie przeciwnieWersja studyjna jest OK ale dopiero na koncertach 1992-93 ten utwór nabiera rozmachu i jest tak pięknie rozbudowany że aż dech zapiera. Najbardziej progresywne opracowanie po 6 latach milczenia na koncertach.
A mnie najbardziej "kręci" wersja z 1996 roku:-), wersja koncertowa bije studio na głowę moim zdaniem-zresztą jak prawie zawsze w wypadku utworów Marka
A long time ago came a man on a track...


Wersja studyjna jest OK ale dopiero na koncertach 1992-93 ten utwór nabiera rozmachu i jest tak pięknie rozbudowany że aż dech zapiera. Najbardziej progresywne opracowanie po 6 latach milczenia na koncertach.