09.09.2008, 20:57
Patique napisał(a):Zajęło mi wiele czasu i energii na podjęcie tej decyzji.
Tłumaczyłem sobie to wszystko przyziemnymi wymówkami pokroju: podróżowałeś po zakątkach Europy, szukałeś swojego miejsca, próbowałeś spełnić się zawodowo. Zapewne także słabość charakteru i siły woli...
Niemniej to wszystko nie usprawiedliwia mnie przed sobą samym przed bezczynnością. A uwierzcie mi: mój samokrytycyzm jest bardziej destrukcyjny niż budujący.
Niemniej podjąłem decyzję aby skończyć to co za zacząłem wiele lat temu. Niezależnie od warunków kształtujących moją rzeczywistość. Nadszedł czas najwyższy. Tym bardziej, że przez ostatnie kilka lat czytałem dużo. Iskierki inspiracji pojawiały się wszędzie. Od Hermana Hesse’go po Dana Browna. Z każdej z książek które przeczytałem „zapożyczłem” coś co może mi się przydać w ostatecznym kształcie tego co tworzę. Nie mówiąc już o doświadczeniach emigracyjnych. A te pokazują wiele, zwłaszcza o samym sobie.
Owszem, nawet teraz mam wątpliwości: w końcu wielu z moich literackich bohaterów pokroju Hesse’go, Eco czy Marqueza stworzyli swoje największe dzieła będąc w pełni dojrzałymi mężczyznami (ja mam dopiero 29 lat). Fakt, jedynym wyjątkiem był Jack Kerouac, ale on żył szybko (czego mi brakuje) i umarł młodo (do czego mi jednak nie śpieszno).
Nie mniej nie chcę mieć poczucia traconego czasu. Nawet jeśli codzienność wypełniona jest szarością to niech proces tworzenia czegoś własnego będzie odrobiną kolorów wypełniającą to płótno przedstawiające mnie.
- “Be The One: Don’t let the fools destroy your dreams” - jak to śpiewał Jon Anderson.
Sam byłem dla siebie takim "głupcem" ograniczającym siebie samego...
Patyku
A spójrz kilka postów wyżej na to co napisałem. Powiem krótko, nareszcie!!!
Pozdrówka i uściski dla Was:-)
A long time ago came a man on a track...

