16.06.2005, 15:01
Hmm, dla mnie również nie miałoby to specjalnie wielkiego znaczenia. Dire Straits to Mark Knopfler i tyle. Skład zmieniał się przecież wiele razy, i (jeżeli coś źle wyczytałem to mnie poprawcie) z początków działalności na koniec ostał się jedynie Knopfler i basista zespołu (jak mu było? pamięć dobra, ale krótka), czyż nie? A muzyka nawet dziś tak samo piękna jak przed laty, może nawet lepsza, bo dojrzalsza. W przypadku Floydów jest troce inaczej. Może niektórych to trochę oburzy, ale Dire Straits nie jest aż taką marką jak Pink Floyd. Hasło Pink Floyd może wszystko, zagraliby na księżycu to nagle znaleźliby się milionerzy skłonni zapłacić miliony za lot
)) Rozumiecie o co mi chodzi?? Ja na imiona dwóch bluesmanów - Pinka Andersona i Floyda Councila reaguję gęsią skórką. Chociaż nazwisko Gilmour także budzi emocje, odobnie jak Knopfler...
)) Rozumiecie o co mi chodzi?? Ja na imiona dwóch bluesmanów - Pinka Andersona i Floyda Councila reaguję gęsią skórką. Chociaż nazwisko Gilmour także budzi emocje, odobnie jak Knopfler...

