17.09.2012, 14:48
Muzyka babiego lata
Kiedy artysta nie ma pomysłu, co robić dalej "zatrzymuje czas" i powiela sparwdzone pomysły. To przypadek Marka Knopflera, gitarzysty i wokalisty, którego można słuchać w nieskończoność. W czasach, kiedy był liderem Dire Straits, często zahaczał o rocka, teraz - jako artysta solowy- robi to rzadko, raczej płynnie wędrując miedzy bluesem, folkiem i różnymi odmainami popu. Oczywiście zdarza się mu się nawiązywać do brzmień z czasów mlodości- na nowym (dwupłytowym) albumie bodaj dwa razy. Jednak głownie mamy tutaj łagodną, choć niekiedy wirtuozerską gitarę, luzacki śpiew i takie jesienne smuteczki, które łagodzą w piosenkach Knopflera to ,co mogloby być dramatyczne"
Leszek Bugajski w najnowszym Newsweeku
Ładne to ostatnie zdanie ale czasami wydaje mi się że te powtarzajace się opinie które słyszę tu i ówdzie o nowym albumie sprawiają że pytam sam siebie czy słuchamy tego samego albumu. Bo jednak ten album różni się od poprzedniego. Nigdy wcześniej Mark nie był tak blisko bluesa. I to takiego rasowego bluesa. Czy recenzenci tego nie słyszą?
Ania a ja myślę że Mark nigdy nie odejdzie od swoich korzeni i zawsze będzie powracał do muzyki szkockiej, ludowej, celtyckiej choć blues to też jego korzenie
A z drugiej strony tak naprawde statystycznie na nowym albumie bluesy są w mniejszości więc to wciąż Mark taki chyba klasyczny dla większości z nas więc można tę recenzję faktycznie traktować bez przymrużenia oka
Kiedy artysta nie ma pomysłu, co robić dalej "zatrzymuje czas" i powiela sparwdzone pomysły. To przypadek Marka Knopflera, gitarzysty i wokalisty, którego można słuchać w nieskończoność. W czasach, kiedy był liderem Dire Straits, często zahaczał o rocka, teraz - jako artysta solowy- robi to rzadko, raczej płynnie wędrując miedzy bluesem, folkiem i różnymi odmainami popu. Oczywiście zdarza się mu się nawiązywać do brzmień z czasów mlodości- na nowym (dwupłytowym) albumie bodaj dwa razy. Jednak głownie mamy tutaj łagodną, choć niekiedy wirtuozerską gitarę, luzacki śpiew i takie jesienne smuteczki, które łagodzą w piosenkach Knopflera to ,co mogloby być dramatyczne"
Leszek Bugajski w najnowszym Newsweeku
Ładne to ostatnie zdanie ale czasami wydaje mi się że te powtarzajace się opinie które słyszę tu i ówdzie o nowym albumie sprawiają że pytam sam siebie czy słuchamy tego samego albumu. Bo jednak ten album różni się od poprzedniego. Nigdy wcześniej Mark nie był tak blisko bluesa. I to takiego rasowego bluesa. Czy recenzenci tego nie słyszą?
Ania a ja myślę że Mark nigdy nie odejdzie od swoich korzeni i zawsze będzie powracał do muzyki szkockiej, ludowej, celtyckiej choć blues to też jego korzenie
A z drugiej strony tak naprawde statystycznie na nowym albumie bluesy są w mniejszości więc to wciąż Mark taki chyba klasyczny dla większości z nas więc można tę recenzję faktycznie traktować bez przymrużenia oka
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

