17.08.2008, 21:40
witam wszystkich!
jako wielki milosnik obu wielkich gitarzystow: MK i EC musze z cala odpowiedzialnoscia stwierdzic: MK zdziadział (tesknie za czasami DS a nawet plyty "Sailing to..") a EC jest WIELKI. Dowiodl tego wlasnie gdynski koncert. Zadnego slabego momentu. Swietny, energetyczny koncert porwal publicznosc. Faktem jest, ze oddawal niektore solowki drugiemu gitarzyscie, ale jakiz swietny ten drugi gitarzysta! Zreszta caly zespol bez zarzutu. EC faktycznie nie spiewa jak dawniej ale trudno oczekiwac ze 63latek bedzie spiewal tak samo jak 30 lat temu. Opera to jednak nie jest, wiec nie wydaje mi sie, zeby komukolwiek to przeszkadzalo (i tak glos mu tak nie zepsul sie jak Dylanowi).
Napewno beda tacy, ktorzy beda narzekac ze EC nie nawiazywal kontaktu z publicznoscia. A ja sie pytam: po co? On jest wielki, nie musi sie przymilac a najlepsza forma kontaktu byla jego niesamowita gra i reakcje publicznosci. Z pewnoscia to nie byla ostatnia okazja posluchania Mistrza
jako wielki milosnik obu wielkich gitarzystow: MK i EC musze z cala odpowiedzialnoscia stwierdzic: MK zdziadział (tesknie za czasami DS a nawet plyty "Sailing to..") a EC jest WIELKI. Dowiodl tego wlasnie gdynski koncert. Zadnego slabego momentu. Swietny, energetyczny koncert porwal publicznosc. Faktem jest, ze oddawal niektore solowki drugiemu gitarzyscie, ale jakiz swietny ten drugi gitarzysta! Zreszta caly zespol bez zarzutu. EC faktycznie nie spiewa jak dawniej ale trudno oczekiwac ze 63latek bedzie spiewal tak samo jak 30 lat temu. Opera to jednak nie jest, wiec nie wydaje mi sie, zeby komukolwiek to przeszkadzalo (i tak glos mu tak nie zepsul sie jak Dylanowi).
Napewno beda tacy, ktorzy beda narzekac ze EC nie nawiazywal kontaktu z publicznoscia. A ja sie pytam: po co? On jest wielki, nie musi sie przymilac a najlepsza forma kontaktu byla jego niesamowita gra i reakcje publicznosci. Z pewnoscia to nie byla ostatnia okazja posluchania Mistrza

