zgadzam się Fakungio - koncert "A night in London" jest fantastyczny
chociaz cały czas nie wiem dlaczego jest taki fajny - czy dlatego że Mark zaprosił tylu muzyków...czy dlatego że jest kameralny...a może to przez te wiolonczelistki...
Pytań do Marka mam całą listę
, ale dwa które nie dają mi spokoju, to
- jak wygląda jego dzień życia podczas gdy nie jest w trasie
- dlaczego podczas trasy Shangri-la zapowiadając Rudiger-a uparcie uzywał zwrotu "try to play"?
PS. Mark jest artystą niszowym, bo jego piosenek nie "puszczają" w rmf.fm czy innym tego typu badziewiu...
chociaz cały czas nie wiem dlaczego jest taki fajny - czy dlatego że Mark zaprosił tylu muzyków...czy dlatego że jest kameralny...a może to przez te wiolonczelistki...

Pytań do Marka mam całą listę
, ale dwa które nie dają mi spokoju, to- jak wygląda jego dzień życia podczas gdy nie jest w trasie
- dlaczego podczas trasy Shangri-la zapowiadając Rudiger-a uparcie uzywał zwrotu "try to play"?
PS. Mark jest artystą niszowym, bo jego piosenek nie "puszczają" w rmf.fm czy innym tego typu badziewiu...

