18.05.2008, 18:12
Hmm...zastanawiajšce...Czyli ja, słuchajšc Marka przez słuchawki mojego mp3 ( a raczej przechodzšc wtedy przez katorge), oraz słuchajšc przez wieże podłšczonš do komputera nie słysze "niuansów"? Na moje skromne ucho, ta różnica nie jest taka ogromna.Jeli puszcze sobie z CD to wychodzi na to samo.Tak samo to się sprawdza w muzyce klasycznej. Słuchajšc "Parsifala" Ryszarda Wagnera, albo którego z koncertów Rachmaninova na mp3 nie słysze połowy instrumentów? Nie bede słyszał nic, jeli 10 minutowy utwór mam skompresowany do 3 MB- tu sie zgadzam...ale kto tak słucha? Chyba tylko dresiarze na swoich komórkach w tramwaju. Chodzšc regularnie do filharmonii na koncery, potem słuchajšc innych wykonań np z Deutsche Grammophon w domu nie dostrzegam ogromnej różnicy...
Być moze Piotrze masz racje, słucham przez caly czas na takim poziomie, że myle już Knopflera z Krawczykiem...
A może ja jestem już przygłuchawy? Lata "katorgi" byłyby uzasadniemiem do uchybień mojego organizmu...
Wydawanie majštku życia na nowoczesne formaty moim zdaniem jest pozbawione sensu. Ma to sens, jesli kto chce posłuchać obok muzyki na koncercie każdego (za przeproszeniem) pierdnięcia z widowni. No ludzie...Wam juz chyba chodzi tylko o przodowanie w swoistej licytacji gadżeciarzy, a nie o relatywnš poprawę dzwięku!
Być moze Piotrze masz racje, słucham przez caly czas na takim poziomie, że myle już Knopflera z Krawczykiem...
A może ja jestem już przygłuchawy? Lata "katorgi" byłyby uzasadniemiem do uchybień mojego organizmu...
Wydawanie majštku życia na nowoczesne formaty moim zdaniem jest pozbawione sensu. Ma to sens, jesli kto chce posłuchać obok muzyki na koncercie każdego (za przeproszeniem) pierdnięcia z widowni. No ludzie...Wam juz chyba chodzi tylko o przodowanie w swoistej licytacji gadżeciarzy, a nie o relatywnš poprawę dzwięku!

