14.05.2008, 11:56
Cytat:Originally posted by pablosan@May 14 2008, 09:17 AMWitam Wszystkich serdecznie
Ja jeszcze musze ochlonac i przygotowac mysli![]()
Jedno wiem jednak-WIELKIE DZIEKUJE dla:
Mojej ukochanej Narzeczonej-Agusiu kocham Cie tak mocno :wub: za wyrozumialosc dla takiego Markowego roztrzepanca jak ja
Ewci-za bycie tam razem z nami, za zdjecia z koncertu (dzieki temu ja mogelm oddac sie tylko sluchaniu) za powrotne droge i smiech do lez (szczegolnie za ZED-a)!!! Jestem bardzo szczesliwy, ze bedziesz moja szwagierka
Waldka (Jambore) za zorganizowanie od A do Z calej wyprawy do Pragi-chlopie spokojnie mozesz byc tour managerem naszego Marka!!! oraz jego naprawde fanatastycznej całej Rodzince-cudowni ludziei mieszkaja tuz obok nas!
Andrzeja i jego bliskim za niesamowicie cieple przyjecie w drodze na i z koncertu. Skad jeszcze tacy ludzie na tym swiecie?! To byly wspaniale przystanki na naszym telegraficznym szlaku: Trojmiasto-Praga-Trojmiasto.
Dla calej koncertowej ekipy z "knopfler.pl"-z Wami to nawet w ogien![]()
c.d.n.
Jestem szczeciara z dwuch powodów,po pierwsze ze mam tak wspaniałego Narzeczonego :wub: ,po drugie,że dzieki niemu mogłam przeżyć koncert MK w Warszawie i w Pradze.
Najwieksze ukłony w strone Waldka - za organizacje.
Teraz troszke o samym koncercie.
W Warszawie było to dla mnie pierwsze "spodkanie" z MK,wiec byłam bardzo ciekawa samego wystepu i dlaczego wszyscy majš "markowego bzika".
Atmosfera ,która wytworzyła się podczas koncertu była nie do opisania,czegos takiego jeszcze nigdy nie widziałam,cały Torwar ludzi i kazdy wiedział jak się "zakołysać",zaklaskac ,krzyknac przy kolejnych dzwiekach ( a to jest bardzo ważne)
Podsumuje to tak: zrozumiałam "markowego bzika" i tez go mam
Natomiast w Pradze przezycia muzyczne były dla mnie dwa razy silniejsze.
Mistrzostwo swiata, duzo lepiej słyszałam,do tego wizualizacja swiatłami - poprostu przeniosłam sie do innego swiata.
Wszyscy którzy byłi w Pradze zgodzš się ze fani z Czech sš "dziwni" (jedzš ,pija ,lulki pala- gdzie my prawie oddychac nie moglismy),ale dla mnie nie miało to znaczenia...byli koło mnie nawazniejsi ludzie w moim zyciu i najwierniejsi fani,którzy potrafili stworzyc atmosfere.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i do przeczytania

