13.05.2008, 14:38
Praga Zdobyta jak w tytule, ale
Przedstawię to z mojej perspektywy , reszta na pewno napisze swoje odczucia.
Od rana już się nakręcałem, co tam od rana, już od pištku jak dojechalimy do Pragi i odebrałem dodatkowe bilety.
Niedziela - sšdny dzień.
Rano rekonesans pod T-Mobile Arena, ciężarówki za sprzętem już stojš, na parking wjeżdżajš już samochody, pozwolilimy sobie zaczepic grupkę Polaków,może to byli ludzie z Forum? - przy okazji pozdrawiam-lšskie tabl.rej.
Oblecielimy cały obiekt dookoła-wejcia, wyjcia no i którędy wjedzie i wejdzie ON.
Nie będę pisał o stosunku Czechów do Polaków nie mniej jednak dowiedzielimy się gdzie wjeżdżajš i którędy powinni wejc.
Była 10.00 czyli jeszcze chwilę czasu zostało.
Telefon od Wojtka, umawiamy się na 15.00 na pewno zdšżymy.
Cholera -Robson będzie ok. 19.00 ale koncert dopiero 21.00, da rade.
16.10 jestemy małš grupš pod T-mobile, Pablo, Raingod,Dominika z bratem,
na parkingu piękne czarne mercedesy (jeden to R320),fajny
, i problem typu pewnie już sš w rodku i :ph34r: blada.
Papieros jeden, drugi bo tlen zabija, i
ładna pani (dziwne bo Niemka) siada za kierownicę jednego , a pan do drugiego merca i wyjeżdżajš, uff na pewno na lotnisko , mamy jeszcze ok. godziny.
Godzina - całe wieki.
Nogi się gnš kiedy w zasięgu wzroku pojawia się czarne auto
Jest, jest jeden, z daleka widzimy , w rodku Richard, Mat i John.Przejeżdżajš bez zatrzymanki, otwierajš się wielkie wrota hangaru przy arenie i zginęli
Podniecenie ronie, mija jeszcze kilka minut i , jedzie . widzimy Marka ,siedzi od naszej strony, auto jedzie z zawrotnš prędkociš ok. 5 km/h, machamy , kiwamy i
nie patrzy na nas
, wjechał nam prawie na buty i za chwilę był w hangarze :ph34r:
Chwila skupienia -żeby nie zrobic czego "nieodpowiedzialnego", i poleciało, oj poleciało, dawno się tak nie wyżyłem
Dzięki Wojtkowi doszedłem do siebie : PRZECIEŻ WIESZ ŻE MAREK JEST NIEMIAŁY
Przeszło, mylałem ,że przeszło, jeszcze teraz jak piszę to mnie nosi delikatnie mówišc.
Minutę potem zjawił się Dziadek z Soniš, i to pewnie był powód ,że Marek nie zatrzymał się, po prostu nie było Dziadka
Do koncertu ponad 3 godziny.Jadę w miasto po dziewczyny,oj jak klnšłem na kierowców (nie wiem dlaczego) co oni winni.
Popijamy piwko już dużš grupš, dotarł Tomek Dudageo ze swojš ekipš, i kto podsunšł temat poniewczasie , że moglimy rzucic Pablosanem na maskę tego Markowego merca, a co tam na jednym nie leci
, nawet jakby go rozjechali to zostały by nam cenne relikwie
Sorki Pablo
18.30 trzeba ic w kolejkę, żeby zajac dobre miejsca startowe.
Dociera Robson no Dziadek z Soniš się zjawili (nawet nie wiedziałem ,że się zgubili)
i przedstawia nam
o tym on sam.
Przedstawię to z mojej perspektywy , reszta na pewno napisze swoje odczucia.
Od rana już się nakręcałem, co tam od rana, już od pištku jak dojechalimy do Pragi i odebrałem dodatkowe bilety.
Niedziela - sšdny dzień.
Rano rekonesans pod T-Mobile Arena, ciężarówki za sprzętem już stojš, na parking wjeżdżajš już samochody, pozwolilimy sobie zaczepic grupkę Polaków,może to byli ludzie z Forum? - przy okazji pozdrawiam-lšskie tabl.rej.
Oblecielimy cały obiekt dookoła-wejcia, wyjcia no i którędy wjedzie i wejdzie ON.
Nie będę pisał o stosunku Czechów do Polaków nie mniej jednak dowiedzielimy się gdzie wjeżdżajš i którędy powinni wejc.
Była 10.00 czyli jeszcze chwilę czasu zostało.
Telefon od Wojtka, umawiamy się na 15.00 na pewno zdšżymy.
Cholera -Robson będzie ok. 19.00 ale koncert dopiero 21.00, da rade.
16.10 jestemy małš grupš pod T-mobile, Pablo, Raingod,Dominika z bratem,
na parkingu piękne czarne mercedesy (jeden to R320),fajny
, i problem typu pewnie już sš w rodku i :ph34r: blada.Papieros jeden, drugi bo tlen zabija, i
ładna pani (dziwne bo Niemka) siada za kierownicę jednego , a pan do drugiego merca i wyjeżdżajš, uff na pewno na lotnisko , mamy jeszcze ok. godziny.
Godzina - całe wieki.
Nogi się gnš kiedy w zasięgu wzroku pojawia się czarne auto
Jest, jest jeden, z daleka widzimy , w rodku Richard, Mat i John.Przejeżdżajš bez zatrzymanki, otwierajš się wielkie wrota hangaru przy arenie i zginęli
Podniecenie ronie, mija jeszcze kilka minut i , jedzie . widzimy Marka ,siedzi od naszej strony, auto jedzie z zawrotnš prędkociš ok. 5 km/h, machamy , kiwamy i
nie patrzy na nas
, wjechał nam prawie na buty i za chwilę był w hangarze :ph34r: Chwila skupienia -żeby nie zrobic czego "nieodpowiedzialnego", i poleciało, oj poleciało, dawno się tak nie wyżyłem
Dzięki Wojtkowi doszedłem do siebie : PRZECIEŻ WIESZ ŻE MAREK JEST NIEMIAŁY
Przeszło, mylałem ,że przeszło, jeszcze teraz jak piszę to mnie nosi delikatnie mówišc.
Minutę potem zjawił się Dziadek z Soniš, i to pewnie był powód ,że Marek nie zatrzymał się, po prostu nie było Dziadka
Do koncertu ponad 3 godziny.Jadę w miasto po dziewczyny,oj jak klnšłem na kierowców (nie wiem dlaczego) co oni winni.
Popijamy piwko już dużš grupš, dotarł Tomek Dudageo ze swojš ekipš, i kto podsunšł temat poniewczasie , że moglimy rzucic Pablosanem na maskę tego Markowego merca, a co tam na jednym nie leci
, nawet jakby go rozjechali to zostały by nam cenne relikwie
Sorki Pablo
18.30 trzeba ic w kolejkę, żeby zajac dobre miejsca startowe.
Dociera Robson no Dziadek z Soniš się zjawili (nawet nie wiedziałem ,że się zgubili)
i przedstawia nam
o tym on sam.

