05.06.2005, 15:12
Cytat:Originally posted by BET@Jun 5 2005, 03:00 PMBet
Nie polemizuje bo pewnie masz racje - jak juz pisalem nie jestem za bardzo w "temacie".
ja tez nie znam calej dyskografi PF, ot to tylko moja opinia zagorzalego fana Rogera Watersa-hihihihi
. Gilmour fajnie gra na gitarze, nawet bardzo fajnie, ale ja czuje to tak, ze teraz PF jest jakby taka legenda i gdyby nagrali nawet jakis numer "dyskotekowy" to wszyscy wpadli by w "ochy" i "achy"-bo od wielu lat nic nie wydali, bo nagrali kamien milowy w historii rocka, bo sytuacja z Sydem Barretem, potem "zamieszanie" z Watersem, itd. A ta legende zawdzieczaja Barretowi i Watersowi-nie chcialbym jakos maksymalnie umniejszac roli Gilmoura, ale to Waters w zespole był niekwestionowanym liderem
Nie wiem czy czasem nie odnosicie wrazenia, ze choc moze zabrzmi to co najmniej dziwnie, ale "smierc" i to najlepiej w takim klasycznym "rock'n'rollowy stylu" bardzo pomaga w tworzeniu legendy? Dla mnie przyklady Hendrixa, Morrisona, Joplin czy Cobaina sa az nadto wymowne... Dlatego tym wieksza chwala naszemu Markowi, bo jest zwyklym, normalnym czlowiekiem z "naprzeciwka", ktory jest najwieksza "taka" gwiazda w historii muzyki rozrywkowej, on daje muzyke i nic wiecej, absolutne zaprzeczenie tzw. "stylu rock'n'rollowego". A jednak ma na koncie ponad 100 milionów sprzedanych plyt bez tej calej otoczki, tak jak mowilem tylko muzyka i w tych dziwinych czasach, gdzie makijaz i kolczyk w uchu wystarcza by zgarniac kase za nic... jest po prostu niewiarygodne-przynajmniej ja tak czuje
A long time ago came a man on a track...

