12.05.2008, 21:53
Padam na gębę wieć dzi tylko kilka słów. BYŁO PRZEPIĘKNIE 11 maja w Pradze. Praktycznie bylimy zaraz pod scenš (3 rzšd) i jak dla mnie wokal Marka w końcu usłyszałem tak jakbym chciał. To jak zabrzmiała gitara nie bedę się rozpisywał. Miód na serce. Zdecydowanie lepiej słyszalny John McCusker. Mniej zdecydowanie Richard Bennett. Perkusja ustawiona fenomenalnie i w niektórych momentach o mało nie eksplodowała. Ale przede wszystkim były chwile wręcz ogłuszajšce a tego nie ukrywam po Torwarze trochę mi brakowało. Ale nie był to dwięk który by się zlewał w jedna cianę. Był czyciutki i bardzo zadowalajacy. Koniec końców pod względem nagłonienia T-Mobile Arena miejsce pierwsze. Pod wzgledem atmosfery Torwar - prowadzenie. Czesi inaczej reagowali. A sam zespół odnielimy takie wrażenie jakby odrobinke zmęczony i lekko przygaszony. Choć Mark w mojej opinii był wymienity i jeli już, to on był chyba w najlepszym homorze. 16 utworów. Bez Shangri La. Poczštek punktualnie 21. Zakończenie kilka min. po 23. Dzięki że mogłem razem z Wami uczestniczyć raz jeszcze w muzycznej uczcie K2GC
Zaliczylo by się jeszcze nie jeden
A teraz spać, spać 
ps. po raz pierwszy na koncercie MK byłem wiadkiem niecodziennego zdarzenia jak sam Mark trzykrotnie ruchem dłoni daje znać że kto ewidentnie przegina. Mylę że musiał go olepiać na co ochrona szybko zareagowała. Mark zwykle zamylony i gdzie patrzšcy w dal tutaj reagujacy bardzo zdecydowanie. Nie chciałbym być w skórze tego gocia
Zaliczylo by się jeszcze nie jeden
A teraz spać, spać 
ps. po raz pierwszy na koncercie MK byłem wiadkiem niecodziennego zdarzenia jak sam Mark trzykrotnie ruchem dłoni daje znać że kto ewidentnie przegina. Mylę że musiał go olepiać na co ochrona szybko zareagowała. Mark zwykle zamylony i gdzie patrzšcy w dal tutaj reagujacy bardzo zdecydowanie. Nie chciałbym być w skórze tego gocia
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

