07.05.2008, 14:40
Ja mylę że lepszš miarš jego szybkoci może być "Sultans Of Swing" a tutaj nie mogłem się nadziwić z jakš predkociš wykonuje te wszystkie 'pajšczki' Co do "Telegraph Road" to właciwie od czasu aLCHEMY ta najpiękniejsza historia wiata opowiedziana w 14 min. po prostu złagodniała i jest wykonywana z mniejszym pazurem. Mark nawet spokojniej ten epicki utwór piewa. Nie ma już tak gwałtownych wejć perkusji i całego zespołu jak na Alchemii. Terry Williams wtedy wykonywał prawdziwe salwy. I tu podzielam zdanie Wojtka że "Telegraph Road" energię ma troszkę mniejszš. Inaczej po prostu zostały rozłożone akcenty. Mark Knopfler jako gitarzysta jest w mojej opinii w doskonałej formie. To w jaki sposób wymiatał na tych wszystkich swoich gitarach zrobiło na mnie jeszcze większe wrażenie niż trzy lata temu i tu akurat czas go nie dotknšł mylę że w 2005 roku mógł być bardziej ostrożny ze względu na wypadek z 2003. Wszyscy muzycy dali z siebie wszystko i to było widać nie tylko po umiejętnociach ale też po widocznym zmęczeniu. Jednak nie widziałem nawet jednej kropli potu u MK i zachodzę w głowę jak to w ogóle możliwe.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

