04.06.2005, 22:01
A ja do solowych dokonań Watersa podchodzę z rezerwą, gdyż wcielił on w życie swój pogląd o wyższości tekstu nad muzyką, co w efekcie czyni jego płyty muzycznie nudnymi, z zaledwie kilkoma ciekawymi fragmentami. Pozatym nie ma gitary Gimoura, która jest dla mnie esenscją Pink Floyd. Nie wspomnę już o tym że Waters to taki arogancki i bezczelny świr.

