13.02.2008, 19:47
Pamietacie jak po koncercie w Hamburgu latalismy dookoła Arenaline, ażeby schwytac Marka i zamienić z nim choć jedno słówko. Bylismy totalnie nie przygotowani i szlimy na tak zwanego żywczyka. W końcu trafilismy Paula Crockforda(menago) i gdy Pablosan zapytał czy następna trasa przewiduję koncert w Polsce???? Odpowiedz byla znaczšca - NIE. Wtedy to własnie Pablosan podkreslil Paulowi, że przyjechalismy tu z Polski , tysišc km, bo w Polsce sš ludzie ktorzy kochajš muzykę Marka. Powiedz czy nie jestesmy szaleńcami. Potwierdził Paul, że jestesmy szleńcami i wpadl w leciutkš zadumę. Podpisal się rownież na naszym Bannerze ( tym w\g Numitora bez sensu) zaznaczajšc ,że nigdy nie dawał autografów i pewnie pomylał, że nie może nas zawieć. Sami zalatwilismy sobie ten Koncert na Torwarze(jedyny zresztš). Dlatego popieram wszelkie inicjatywy podkrelajšce niekonwecjonalny sposob podziekowania i zaznaczenia , że tym razem przygotowalismy sie znacznie inaczej , niż publicznoć w innych krajach.
We are the sultans of swing...

