09.01.2008, 14:57
Eeee - skoro o offftop - to mogę napisać co wczoraj...
Do domu wracałem. Pogoda - wiadomo jaka - dla kierowcy max stress.
Ale -muzyka ratuje wszystko.
No - ostatnio dostałem ten mój ukochany koncert z Houston - gramy!
Ludzie!
Takiej wersji "Walking in the wild West End" to ja nigdzie nie słyszałem!
Posłuchajcie - fakt że teraz to nie ta epoka ale...
Zawsze uważałem że wysokiej klasy artysta (wykonawca) daje publicznoci która "przydreptała osobicie" na koncert - CO EXTRA.
Bo to jest tak "w dobrym tonie" - pofatygowalita się ludziska - to macie PREMIUM.
No więc - dlatrego - z takim upodobaniem w s ł u c h u j ę się w nagrania z brawkami...
Ale na tym koncercie!!!!!!
Publicznoć: podgrzana na maxa - przypomnę że 1985 to szczytowy chyba moment kariery DS - ledwo daje się utrzymać w ryzach..
Wystaczy moment ciszy; jakie "piano"...eksploduje!
I - gwizd to nie znaczy jak u nas "won!" - to rodek ekspresji!
Kapela - podjarana na "maxa" - daje z siebie!
Ludzie!
Ja takiej wersji tego doć statycznego kawałka to nie znałem: gramy co z płyty do czasu - Mark na swojej "blaszance", ciche chórki i ....trzeba skończyć ...ale wtedy ...potężne "rocksymfoniczne" nieomal wejcie i Mark na gitarze - jesu! - jak on wycina!!!!!Przypomina mi się że to czas powalajšcej muzyki Marillion - i jeszcze innych "brzmień" lat 85 (pomóżcie - czyich?...).
Cišgnie się to granie w nieskończonoć - jego gitara "łka" podnoszšc temperaturę na sali - na koniec fenomenalne; gromowe "forte" - ufff...nie było mnie tam ale: jak wspaniale że jest to nagranie!
A następne nagranie?
Zwykły "Tunnel of love"?
U Marka - nie ma nic zwykłego: znajdzie chwilkę by zaprezentować zespół, znajdzie moment by pobawić publicznoć wirtuozeriš swojej gry; pokaże że studio - to nie wszystko na co stać artystę TOP klasy.
Popatrzcie tylko - ile i jak można bawić się tak prostym motywem!
Posłuchajcie!
Opozycjonistom od razu odpowiem: to "offtop" - piszę o tym co mnie buja i dlaczego.
Piszę bo wierzę że spotykam tu ludzi równie wrażliwych.
Piszę - by nie zapomnieć....
...a niedługo - bom stary sklerotyk - napiszę o tym jak Kaczkowski puszczał "Money for nothing" po raz pierwszy w Trójce z CD...
I napiszę o tym jak buja mnie "Golden Heart" i dlaczego...
I napiszę o moim pierwszym "oglšdzie" Local Hero......
Szykujcie szpady - adwersarze!!!!
Do domu wracałem. Pogoda - wiadomo jaka - dla kierowcy max stress.
Ale -muzyka ratuje wszystko.
No - ostatnio dostałem ten mój ukochany koncert z Houston - gramy!
Ludzie!
Takiej wersji "Walking in the wild West End" to ja nigdzie nie słyszałem!
Posłuchajcie - fakt że teraz to nie ta epoka ale...
Zawsze uważałem że wysokiej klasy artysta (wykonawca) daje publicznoci która "przydreptała osobicie" na koncert - CO EXTRA.
Bo to jest tak "w dobrym tonie" - pofatygowalita się ludziska - to macie PREMIUM.
No więc - dlatrego - z takim upodobaniem w s ł u c h u j ę się w nagrania z brawkami...
Ale na tym koncercie!!!!!!
Publicznoć: podgrzana na maxa - przypomnę że 1985 to szczytowy chyba moment kariery DS - ledwo daje się utrzymać w ryzach..
Wystaczy moment ciszy; jakie "piano"...eksploduje!
I - gwizd to nie znaczy jak u nas "won!" - to rodek ekspresji!
Kapela - podjarana na "maxa" - daje z siebie!
Ludzie!
Ja takiej wersji tego doć statycznego kawałka to nie znałem: gramy co z płyty do czasu - Mark na swojej "blaszance", ciche chórki i ....trzeba skończyć ...ale wtedy ...potężne "rocksymfoniczne" nieomal wejcie i Mark na gitarze - jesu! - jak on wycina!!!!!Przypomina mi się że to czas powalajšcej muzyki Marillion - i jeszcze innych "brzmień" lat 85 (pomóżcie - czyich?...).
Cišgnie się to granie w nieskończonoć - jego gitara "łka" podnoszšc temperaturę na sali - na koniec fenomenalne; gromowe "forte" - ufff...nie było mnie tam ale: jak wspaniale że jest to nagranie!
A następne nagranie?
Zwykły "Tunnel of love"?
U Marka - nie ma nic zwykłego: znajdzie chwilkę by zaprezentować zespół, znajdzie moment by pobawić publicznoć wirtuozeriš swojej gry; pokaże że studio - to nie wszystko na co stać artystę TOP klasy.
Popatrzcie tylko - ile i jak można bawić się tak prostym motywem!
Posłuchajcie!
Opozycjonistom od razu odpowiem: to "offtop" - piszę o tym co mnie buja i dlaczego.
Piszę bo wierzę że spotykam tu ludzi równie wrażliwych.
Piszę - by nie zapomnieć....
...a niedługo - bom stary sklerotyk - napiszę o tym jak Kaczkowski puszczał "Money for nothing" po raz pierwszy w Trójce z CD...
I napiszę o tym jak buja mnie "Golden Heart" i dlaczego...
I napiszę o moim pierwszym "oglšdzie" Local Hero......
Szykujcie szpady - adwersarze!!!!
Pracuję by żyć! - nie: "żyję by pracować"

