27.12.2007, 23:06
Anrom, mam na myli koncerty. Po prostu Mark spontanicznie odchodził od tego, co zostało nagrane pierwotnie. Na przykład partie solówek. Wystarczy posłuchać bootlegów - o wiele więcej energii, solówki - zupełnie inne niż na pierwowzorach, mało tego. W pierwszych latach działalonci bootlegi i wersje tych samych utworów bardzo się od siebie różniš. Mark włanie spontanicznie odbiega od tego, co stworzył wczeniej i to wzbogaca - koncerty sš tego wiadectwem.
Skoro zahaczylimy o "BIA" - to jest rewolucja w stosunku do tego, co grali wczeniej. Brzmienie - super, takie rasowe, (zresztš oni zawsze mieli dobrze wyprodukowane płyty). Bradzo mi odpowiadajš takie numery jak "So Far Away" - wietna melodia, wcišgajšca i przebojowa, ale czego tu brakuje? Solówki na koniec! Ale kawałek bardzo dobry. Dalej - "Money For Nothing" - też dobry motyw, ale po pierwsze za długi, po drugie znowu oszczędna gitara prowadzšca. "Walk Of Life" - ewidentnie niedirestraitsowy, wolałbym zamiast niego rock'n'rollowy "Twisting By The Pool", chociaż sam w sobie nie jest zły, wk ontekcie tej płyty - zgrzyt, nie owijajšc w bawełnę, "Your Latest Trick" - pierwsza perła, ale kompletnie nierockowa, "Why Worry" - druga perła, "Ride Across..." - trzecia perła, "The Man's Too Strong" - czwarta perła "One World" - przerost formy nad treciš, proponuję wersje z bootlegów z trasy 85/86 - niebo a ziemia, chociaż ten utwór jako jedyny wród tych 9 kompozycji najbardziej przypomina wczeniejsze dokonania DS. No i wiadomo - "Brothers In Arms" - piata perła
Reasumujšc - płyta to bardzo niespójna i nierówna, dlatego trudno się jš słucha, jadšc całš dyskografię od poczštku. W momencie wydania fani chyba musieli doznać szoku! Ten problem się powtarza także na "On Every Street". Niemniej - większoć utworów uwielbiam. Mark dojrzał i urósł jak kompozytor i twórca. Dlatego tę pozycję cenię.
Skoro zahaczylimy o "BIA" - to jest rewolucja w stosunku do tego, co grali wczeniej. Brzmienie - super, takie rasowe, (zresztš oni zawsze mieli dobrze wyprodukowane płyty). Bradzo mi odpowiadajš takie numery jak "So Far Away" - wietna melodia, wcišgajšca i przebojowa, ale czego tu brakuje? Solówki na koniec! Ale kawałek bardzo dobry. Dalej - "Money For Nothing" - też dobry motyw, ale po pierwsze za długi, po drugie znowu oszczędna gitara prowadzšca. "Walk Of Life" - ewidentnie niedirestraitsowy, wolałbym zamiast niego rock'n'rollowy "Twisting By The Pool", chociaż sam w sobie nie jest zły, wk ontekcie tej płyty - zgrzyt, nie owijajšc w bawełnę, "Your Latest Trick" - pierwsza perła, ale kompletnie nierockowa, "Why Worry" - druga perła, "Ride Across..." - trzecia perła, "The Man's Too Strong" - czwarta perła "One World" - przerost formy nad treciš, proponuję wersje z bootlegów z trasy 85/86 - niebo a ziemia, chociaż ten utwór jako jedyny wród tych 9 kompozycji najbardziej przypomina wczeniejsze dokonania DS. No i wiadomo - "Brothers In Arms" - piata perła
Reasumujšc - płyta to bardzo niespójna i nierówna, dlatego trudno się jš słucha, jadšc całš dyskografię od poczštku. W momencie wydania fani chyba musieli doznać szoku! Ten problem się powtarza także na "On Every Street". Niemniej - większoć utworów uwielbiam. Mark dojrzał i urósł jak kompozytor i twórca. Dlatego tę pozycję cenię.
Nie gram z nut, gram z serca

