27.12.2007, 18:05
Ciekawe jest to, co piszesz Anrom, ale ja mam troszkę inne zdanie. Jak się tak przysłuchawiłem dyskografii DS i obserwowałem ich stopniowš metamorfozę, której kulminacjš jest moim zdaniem "Love Over Gold", no dobra "Brothers In Arms", nasunęła mi się refleksja, że zespół mógły pójć zupełnie innš drogš. Dla mnie idealnym posunięciem byłoby cišgnięcie stylu zawartego na "Making Movies" i "LOG", z dodatkiem przebojowoci niektórych kawałków "BIA". Bardzo szkoda, że na "On Every Street" nie znalazło się więcej takich "nastrojowych, momentami progresywnych" perełek jak "Planet Of The New Orleans", "Calling Elvis", "You And Your Friend" czy utwór tytułowy, bez aż tak mocno widocznych zapšdów countrowych jak np. "How Long" - punkt odniesienia do dalszych dokonać Marka. Te 4 wyżej przedstawione piosenki to mój ideał DS A.D 1991. Ubolewam, że zespół nie poszedł tš drogš, że się rozwišzał, że nie wydał kolejnych albumów i, że następowały tak liczne zmiany składu. Bardzo żałuję, że Mark nie pozostał przy tym szyldzie i nie pograł jeszcze trochę. Cóż, stało się inaczej. Zniknęły rozbudowane kompozycję i mamy co innego - Mark się wyciszył. Brak mi trochę tego spontanicznego i emocjonalnego podejcia do instrumentu. Ale cieszy mnie zarazem, że najnowsza produkcja brzmi różnorodnie i intersujšco - widać, że znów chce poszukiwać, szkoda jednak, że w innych obszarach, a nie w tych, z którymi kojarzony był przez te wszystkie lata... Ja mam nadzieję, że Mark przypomni sobie kiedy o swoich najlepszych czasach i nagra znów jaki... kamień milowy ^_^
Nie gram z nut, gram z serca

