29.05.2005, 22:39
A ja pamietam jak pod koniec lat 80-tych i na poczatku 90-tych moj wujek coś mówił mi o jakimś Marku Knopflerze, ale ja byłem wtedy "nieswiadomy" i interesowały mnie inne rodzaje muzyki
i wrecz oburzony mówiłem: "daj mi spokój z tym MK, jakiś frajer..., nie mam czasu na niego...". Teraz jak sobie to przypominam to czuje sie maksywmalnie zazenowany swoja głupota i jest mi wstyd po prostu. Na szczescie nadeszlo Boze Narodzenie roku Panskiego 1992 i wszystko sie zmieniło, odwróciło do góry nogami i jest mi tak dobrze już od 13 lat
i wrecz oburzony mówiłem: "daj mi spokój z tym MK, jakiś frajer..., nie mam czasu na niego...". Teraz jak sobie to przypominam to czuje sie maksywmalnie zazenowany swoja głupota i jest mi wstyd po prostu. Na szczescie nadeszlo Boze Narodzenie roku Panskiego 1992 i wszystko sie zmieniło, odwróciło do góry nogami i jest mi tak dobrze już od 13 lat
A long time ago came a man on a track...

