12.10.2007, 18:21
Robson. Tak chyba masz rację..
Ale to dlatego że rozczarowanie jest niewspółmiernie wieksze niż oszołomienie płytš.
Targajš mnš dwojakie uczucia. A najbardziej mnie irytuje fakt że Mark z tak wietnego albumu jak Shangri - La czy nawet bardzo dobrego "All the Roadrunning" nie poszedł jeszcze dalej, nie zaskoczył. No i brak wirtuozerskich solówek, a przydałoby się np. zakończyć pięknie utwór "In the Sky" - miekkim Gibsonem czy Pinsš. Miał na to czas w piosenkach, tak ok. 20 minut na kršżku. A tak mamy tylko biedne 50 min.
Tyle czekania...
No szkoda.
PS. Ja mam coraz wyższe wymagania co do Marka i może dlatego że jestem szczęliwie zakochany nie biorš mnie te utwory jak wtedy, kiedy byłem samotny heheh
Ale to dlatego że rozczarowanie jest niewspółmiernie wieksze niż oszołomienie płytš.
Targajš mnš dwojakie uczucia. A najbardziej mnie irytuje fakt że Mark z tak wietnego albumu jak Shangri - La czy nawet bardzo dobrego "All the Roadrunning" nie poszedł jeszcze dalej, nie zaskoczył. No i brak wirtuozerskich solówek, a przydałoby się np. zakończyć pięknie utwór "In the Sky" - miekkim Gibsonem czy Pinsš. Miał na to czas w piosenkach, tak ok. 20 minut na kršżku. A tak mamy tylko biedne 50 min.
Tyle czekania...
No szkoda.
PS. Ja mam coraz wyższe wymagania co do Marka i może dlatego że jestem szczęliwie zakochany nie biorš mnie te utwory jak wtedy, kiedy byłem samotny heheh

