07.10.2007, 20:01
Sorry że nie po koleji ale nie wiem gdzie to umiecić.
Mark Knopfler to artysta pierwszoligowy, majšcy na koncie wiele fantastycznych piosenek zarówno z Dire Straits, jak i solowych. Ostatnio jednak miłonicy jego nieco bardziej rockowej strony mieli powody do narzekań. Współpraca z Emmylou Haris przyniosła dwie płyty o charakterze raczej folkowo-balladowym. Na nowy solowy album artysty czekałem z nadzejš, że przypomni sobie, że stowrzył tak genialne rzeczy jak "Sultans of Swing". Niestety, zawiodłem się. Owszem, płyta zaczyna się obiecujšco, dobrš pisenkš "True Love Will Never Fade", ale potem sporo jest marudzenia. Mruczane piosenki nie majš siły przebicia, folkowe echa współpracy z Epommylou też nie podnoszš temperatury. Owszem, wszystko na tej płycie jest na wysokim poziomie, tylko brak jakiego kolwiek kopa. A taki mistrz słowa, melodii rytmu i gitary mógłby się postarać o co żywszego.
Wojciech Man polityka nr 40(2623), 06 padziernik 2007
Mark Knopfler to artysta pierwszoligowy, majšcy na koncie wiele fantastycznych piosenek zarówno z Dire Straits, jak i solowych. Ostatnio jednak miłonicy jego nieco bardziej rockowej strony mieli powody do narzekań. Współpraca z Emmylou Haris przyniosła dwie płyty o charakterze raczej folkowo-balladowym. Na nowy solowy album artysty czekałem z nadzejš, że przypomni sobie, że stowrzył tak genialne rzeczy jak "Sultans of Swing". Niestety, zawiodłem się. Owszem, płyta zaczyna się obiecujšco, dobrš pisenkš "True Love Will Never Fade", ale potem sporo jest marudzenia. Mruczane piosenki nie majš siły przebicia, folkowe echa współpracy z Epommylou też nie podnoszš temperatury. Owszem, wszystko na tej płycie jest na wysokim poziomie, tylko brak jakiego kolwiek kopa. A taki mistrz słowa, melodii rytmu i gitary mógłby się postarać o co żywszego.
Wojciech Man polityka nr 40(2623), 06 padziernik 2007

