05.10.2007, 02:37
Drogi Andrzeju 
Nawet przez myl mi nie przeszło i nie przejdzie aby uważać Cię za mojego przeciwnika. Nikt tutaj nie jest nikogo przeciwnikiem. Bardzo się cieszę, że zdania sš odmienne i potrafimy o tym rozmawiać i powiem więcej - absolutnie nie zamierzam nikogo (w tym także Ciebie) przekonywać do nowego projektu Marka Knopflera. To czy nam się co podoba czy nie, to zawsze jest kwestia gustu, intuicji a często też czasu. Także żeby było jasne - nie mam do nikogo pretensji, żalu etc. z powodu tego, że "Kill to get crimson" nie spełnił czyich oczekiwań.
Gdyby Mark przejmował się krytykami-sceptykami, nagrywałby dalej to co mu każe wytwórnia płytowa (czyli to co się wietnie sprzedawało pod nazwiskiem "Knopfler"), lub to czego brakuje dzisiejszym malkontentom, a nie to co nagrał. Taka jest prawda. A więc będę się upierać, że ma głęboko krytyków, którzy oczekujš od niego brzmienia DS i rockowego pazura, ponieważ to nie jest to co mu w duszy obecnie gra. Dla mnie (i dla wielu odbiorców, których KTGC oczarował) cenne jest włanie to, że Mark nagrał muzykę prosto z serca - nie dbajšc o to czy się ona będzie podobać dziennikarzom. Dobra muzyka sama się obroni i NA PEWNO znajdzie adoratorów i fanów (także wród krytyków!
, nieważne czy będzie mieć pazur, wykop czy będzie mruczandem. Takie jest moje zdanie, z resztš nie tylko moje. Ta płyta naprawdę zbiera bardzo dobre opinie. To, że zdania sš podzielone nie znaczy, że płyta ma więcej przeciwników niż zwolenników. Wręcz przeciwnie, czytajšc komentarze i recenzje z całego wiata, widzę że album generalnie jest bardzo wysoko oceniany.
:
UK - #9
Norwegia - #1
Polska - #11
amazon.com - #3
Niemcy - #2
Holandia - #4
To tylko kilka notowań z list sprzedaży z niektórych krajów (nie chce mi się szukać teraz dalej). Mylę, że wyniki nie najgorsze jak na razie.
Jeszcze jedna ważna sprawa - Mark nie gra oczywicie dla siebie. Gra dla odbiorców do których jego muzyka trafia. Będšc Artystš tej klasy, zapewniam Cię, że trafia w miliony gustów na całym wiecie. To, że nie spełnił oczekiwań Twoich i wielu osób nam wspólnie znajomych
, nie oznacza że cały wiat go przekrelił i stwierdził: "co to za smęcenie". Czytam na bieżšco komentarze na oficjalnym forum MK jak i listy przysyłane do Guya Fletchera i moge spokojnie stwierdzić, że entuzjastów KTGC jest zdecydowanie więcej niż sceptyków. Być może sceptycy nie zabierajš tak często głosu, ale w końcu nikt im nie broni.
Dziękuję że wytrwałe do końca mojej odpowiedzi
.
Pozdrawiam

Nawet przez myl mi nie przeszło i nie przejdzie aby uważać Cię za mojego przeciwnika. Nikt tutaj nie jest nikogo przeciwnikiem. Bardzo się cieszę, że zdania sš odmienne i potrafimy o tym rozmawiać i powiem więcej - absolutnie nie zamierzam nikogo (w tym także Ciebie) przekonywać do nowego projektu Marka Knopflera. To czy nam się co podoba czy nie, to zawsze jest kwestia gustu, intuicji a często też czasu. Także żeby było jasne - nie mam do nikogo pretensji, żalu etc. z powodu tego, że "Kill to get crimson" nie spełnił czyich oczekiwań.
Cytat:...... i własnie dlatego drogi Coobo zorganizował przedbiegowy, promocyjny koncert dla dziennikarzy, krytyków muzycznych i wiadka muzycznego wielkiego Berlina w Speisesaal. Wszystkie te osoby były na specjalne zaproszenia, a tylko 25 biletów rozdano przez rozgłosnię radiowš( w tym jeden przez porednika dla polaka ).Andrzeju, jak zapewne wiesz - to nie był jedyny tego typu koncert. Oprócz Berlina, Mark zagrał jeszcze w Amsterdamie, Madrycie a w pištek (czyli dzisiaj) zagra w Londynie. Po co on to wszystko organizuje? Ano jest to froma promocji nowego materiału. Wprawdzie grono słuchaczy jest znikome, ale to zrozumiałe przy założeniu, że majš to być kameralne, niskobudżetowe występy bez wielkich przygotowań. Większoć z tych koncertów - m.in. Berlin - została nagrana, sfilmowana i nawet (jak wspomniany Berlin) wyemitowana przez TV. Wszystko to po to by wiat dowiedział się, że MK nagrał co nowego, co na pewno warto sprawdzić. Takie kameralne występy (filmowane i emitowane - powtarzam) to forma zastępcza działalnoci promocyjnej, którš Mark zazwyczaj robił, czyli udziału w Talk-Shows, programach TV różnego rodzaju, wywiadach radiowych w krajach Europy i wiata. To zostało mocno ograniczone i zastšpione koncertami, do których dostęp mieli głównie ludzie z branży, w tym dziennikarze.
Po co to to wszystko Mark organizuje ??????, bo przestał przejmowac sie krytykami i ludzmi mediów????. To włanie oni swoimi rezencjami i audycjami majš zaprosić ludzi do potężnych sal koncertowych( wynajetych przez KONCERN MARK KNOPFLER), w wielu krajach wiata, w których Mark ma wystapić w roku 2008.
Gdyby Mark przejmował się krytykami-sceptykami, nagrywałby dalej to co mu każe wytwórnia płytowa (czyli to co się wietnie sprzedawało pod nazwiskiem "Knopfler"), lub to czego brakuje dzisiejszym malkontentom, a nie to co nagrał. Taka jest prawda. A więc będę się upierać, że ma głęboko krytyków, którzy oczekujš od niego brzmienia DS i rockowego pazura, ponieważ to nie jest to co mu w duszy obecnie gra. Dla mnie (i dla wielu odbiorców, których KTGC oczarował) cenne jest włanie to, że Mark nagrał muzykę prosto z serca - nie dbajšc o to czy się ona będzie podobać dziennikarzom. Dobra muzyka sama się obroni i NA PEWNO znajdzie adoratorów i fanów (także wród krytyków!
, nieważne czy będzie mieć pazur, wykop czy będzie mruczandem. Takie jest moje zdanie, z resztš nie tylko moje. Ta płyta naprawdę zbiera bardzo dobre opinie. To, że zdania sš podzielone nie znaczy, że płyta ma więcej przeciwników niż zwolenników. Wręcz przeciwnie, czytajšc komentarze i recenzje z całego wiata, widzę że album generalnie jest bardzo wysoko oceniany. Cytat:......,ktory artysta nie marzy o splendorze,klace i pelnych salach koncertowych.Andrzej, to że MK zyskał sławę grajšc SOS na czystym stratocasterze nie oznacza, że ma tak grać do końca życia, prawda? Gdyby tak było, nigdy bymy nie usłyszeli Telegraph Road, Private Investigations ani Brothers In Arms czy w końcu Let It All Go... To prawda, że wiat go pokochał za tamte brzmienia, ale on stworzył je nie dlatego, że tak mu kazali krytycy, lecz dlatego, że akurat TO włanie mu w duszy grało. Był przede wszystkim sobš, a żeby nim nadal pozostał - MUSI słuchac siebie a nie innych, w przeciwnym razie nie będzie autentyczny. Teraz Mark również gra to co mu w duszy gra i jestem więcej niż pewny, że sale koncertowe będš pękać w szwach na następnej trasie. Owszem, wielu ludzi pójdzie posłuchać tylko SOS, BIA, R&J a resztę "przeczeka", ale drugie tyle (jak nie więcej) pójdzie posłuchać Behind With The Rent, Sailing to Philadelphia czy The Fish And The Bird. I choćby dla nich - warto robić to co serce dyktuje, a nie to co krytycy. Gdyby Mark miał się kierować podobnš filozofiš (graniem według oczekiwań) 30 lat temu, debiutancki album DS byłby albumem punkowym, bo tego wtedy oczekiwano po nowych zespołach. A jednak poszedł za głosem, który był głeboko w sercu, a nie tym za rogiem.
Po to tworzy, i taka jest jego misja. Sam Mark ongis rzekł, :"Sława przyszła póżno", ale przyszła i zapewne o tym marzył i z tym się liczył.
Cytat:Reasumujšc - musimy jednak zejć na Ziemię. Płyta miała na celu uzyskać status komercyjnej, i jest kierowana dla ludzi, Mark nie gra w niej dla siebie, nie patrzšc i nie liczšc sie z opiniš krytyków. To był by absurd. W założeniu producentów(między innymi Guy Flecher) zapewne też miała osišgnšć sukces finansowy.Z Twojej wypowiedzi wynika, jakby znał wszystkie dotychaczasowe notowania ostatniej płyty Marka. Skšd wiesz, że płyta nie odniesie sukcesu kasowego? Może troszkę Cie uaktualnię
:UK - #9
Norwegia - #1
Polska - #11
amazon.com - #3
Niemcy - #2
Holandia - #4
To tylko kilka notowań z list sprzedaży z niektórych krajów (nie chce mi się szukać teraz dalej). Mylę, że wyniki nie najgorsze jak na razie.
Jeszcze jedna ważna sprawa - Mark nie gra oczywicie dla siebie. Gra dla odbiorców do których jego muzyka trafia. Będšc Artystš tej klasy, zapewniam Cię, że trafia w miliony gustów na całym wiecie. To, że nie spełnił oczekiwań Twoich i wielu osób nam wspólnie znajomych
, nie oznacza że cały wiat go przekrelił i stwierdził: "co to za smęcenie". Czytam na bieżšco komentarze na oficjalnym forum MK jak i listy przysyłane do Guya Fletchera i moge spokojnie stwierdzić, że entuzjastów KTGC jest zdecydowanie więcej niż sceptyków. Być może sceptycy nie zabierajš tak często głosu, ale w końcu nikt im nie broni.Dziękuję że wytrwałe do końca mojej odpowiedzi
.Pozdrawiam
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

