24.09.2007, 23:24
Bet, nie obrazilem sie, tylko chcialem nadmienic ze dla mnie to tez jest numer jeden, jesli chodzi o wykonawcow muzycznych ale nie traktuje go jak Boga. Bo bezkrytycyzm jest zaslepieniem. A co do wypowiedzi Kooby, sadze ze "nieco" przesadzasz, mam wrazenie ze jestes tak ortodoksyjnym fanem, ze strach sie bac co by bylo, gdyby Knopfler wydal na plycie np. poranny kaszel, czy odglosy jakie dochodza z jego toalety. Zapewne wtedy tez by sie co poniektorym dostalo ze nie nadazaja, a Ty bys uznal to za wrecz rewolucje w sposobie przekazywania geniuszu MK.
and it's your face I'm looking for on every street...

