24.09.2007, 23:00
Bet, pojechales po niektorych z nas z grubej rury. Wrecz zrobiles z nas leszczy, ktorzy sluchaja Knopflera od niedawna. Wiec ci zripostuje - sadzisz ze twoje polowe zycia, czyli 10 lat, w porownaniu do moich 22 lat i np. Andrzejowych prawie trzydziestu ZMUSZA nas do sluchania czegos, co tylko z nazwy przypomina nam naszego idola? Nie. Zdecydowanie nie. Trzeba wywazyc bezkrytyczne oddanie, bo to juz przerabialismy w naszej historii niejednokrotnie (az mi sie nasunal przyklad Goebelsa)
i spojrzec prawdzie w oczy - niektorym znas sie ta plyta po prostu nie podoba! Mamy prawo do swojego zdania, do wyrazania pogladow i nikt nie dal Ci pozwolenia aby nam tego zabraniac. Zawsze kupie oryginalna plyte MK, bo zawdzieczam mu cala swoja edukacje muzyczna, styl zycia, wspanialem chwile z bliskimi. I chociazzby nagral ostatniego gniota, zostane jego lojalnym fanem. Ale nie moge przeskoczyc faktu, ze zaserwowano mi numery, ktorymi wg mojego uznania MK sie cofa w rozwoju. Na poczatku zazwyczaj sie spiewa przy ognisku z gitara, pozniej kompozytorstwo rozwija sie w kierunku coraz bardziej wyrafinowanych aranzy i instrumentalnie dopracowanych cacuszek, natomiast tutaj... ozesz..... Chorek z tym aaaaaaaaaa aaaaaaaaaa mnie zabil calkowicie.
Wspomniany Gilmour ze swoja ostatnia plyta tez poszedl po bandzie - na koncercie sam slyszalem jak publika krzyczala: "dziadku, skoczyc po geriavit????". Sam kupilem An on island w dniu premiery za cale 16 funciakow, na lotnisku w Londynie. I plyta jedynie stanowi marna ozdobe mojej kolekcji. Tak samo bedzie z KTGC. I tylko mam nadzieje ze Mark Knopfler przy swoim kubku z herbatka nie uslyszy ze powinien wspomoc sie geriavitem czy tez inna viagra na impotencje sceniczna i tworcza.
i spojrzec prawdzie w oczy - niektorym znas sie ta plyta po prostu nie podoba! Mamy prawo do swojego zdania, do wyrazania pogladow i nikt nie dal Ci pozwolenia aby nam tego zabraniac. Zawsze kupie oryginalna plyte MK, bo zawdzieczam mu cala swoja edukacje muzyczna, styl zycia, wspanialem chwile z bliskimi. I chociazzby nagral ostatniego gniota, zostane jego lojalnym fanem. Ale nie moge przeskoczyc faktu, ze zaserwowano mi numery, ktorymi wg mojego uznania MK sie cofa w rozwoju. Na poczatku zazwyczaj sie spiewa przy ognisku z gitara, pozniej kompozytorstwo rozwija sie w kierunku coraz bardziej wyrafinowanych aranzy i instrumentalnie dopracowanych cacuszek, natomiast tutaj... ozesz..... Chorek z tym aaaaaaaaaa aaaaaaaaaa mnie zabil calkowicie. Wspomniany Gilmour ze swoja ostatnia plyta tez poszedl po bandzie - na koncercie sam slyszalem jak publika krzyczala: "dziadku, skoczyc po geriavit????". Sam kupilem An on island w dniu premiery za cale 16 funciakow, na lotnisku w Londynie. I plyta jedynie stanowi marna ozdobe mojej kolekcji. Tak samo bedzie z KTGC. I tylko mam nadzieje ze Mark Knopfler przy swoim kubku z herbatka nie uslyszy ze powinien wspomoc sie geriavitem czy tez inna viagra na impotencje sceniczna i tworcza.
and it's your face I'm looking for on every street...

