23.09.2007, 23:50
Witam, więc i ja po 3dniowym słuchaniu płytki dorzucę parę słówek o siębie jako w sumie nowej osoby w tym gronie. Całkowicie zgadzam się się z opiniami Andrzeja i Raingod'a. - jeli chodzi o całokształt płyty i oczywicie wspomnienia z pazurem "What it is".
Jeli chodzi o ulubione kawałki to już ustaliłem:
1. let it all go - chodzi mi dokładnie o skrzypce (bo to chyba one albo (lub "i" w pewnych momentach) kontrabas niech kto mnie poprawi w każdym bšdz razie mistrzowskie połšczenie instrumenty smyczkowego i całej reszty), w końcu mam ich dużo - brzmi to cudownie.
2. punish the mony - ta egzotyczna perkusja, troszkę jak by oddala się od tej płytki troszkę mi z shangri'la kojarzy, cieplutkie brzmienie i te chórki (co nowego - w ostatnim okresie ew. proszę mnie poprawić) i w sumie najbardziej dynamiczna kompozycja, i ten instrumental ok. 2min super - tekst też ciekawy...
3. Madame geneva's - taka Knopflerowska opowiesc ale tym razem w lzejszym wydaniu aczkolwiek instrumentalne polaczenie gitary i klawiszy - naprawede wpada w ucho
5. we can get wild - sam nie wiem ale ok, instrumentalnie super.
Generalnie jest tak, ciężko oceniać poszczególne kawałki ponieważ jak by nie patrzył całoć stanowi spójnš kompozycję, lecz jak widze styl tej kompozycji nie wszystkim nam odpowiada. Ja np. uważam że secondary waltz, fish and the bird, in the sky, dla mnie dobre jako tło, ciężko sie w to zagłębiać.
Wemy na przykład taki fish and the bird - co jaki czas mocniejsze wejcie perkusji, albo smyczków, ale to aaaahhhhaaaaaaa (MK - wokal) po prostu jak dla mnie rozbija ten kawałek.
Secondary waltz - siostra: od kiedy słuchasz szantow ;-)
tak sobie włanie pomylałem, może na koncertach jaki ciekawe aranżacje usłyszymy, bo jak by nie patrzeć większoć utworow na tej płycie jest muzycznymi majstersztykami, jeli chodzi o instrumentalizm to można sie upajać - i mylę ze włanie dlatego MK jest nr.1. I mylę ze jeszcze spore pole do popisu przed min.
Jeli chodzi o ulubione kawałki to już ustaliłem:
1. let it all go - chodzi mi dokładnie o skrzypce (bo to chyba one albo (lub "i" w pewnych momentach) kontrabas niech kto mnie poprawi w każdym bšdz razie mistrzowskie połšczenie instrumenty smyczkowego i całej reszty), w końcu mam ich dużo - brzmi to cudownie.
2. punish the mony - ta egzotyczna perkusja, troszkę jak by oddala się od tej płytki troszkę mi z shangri'la kojarzy, cieplutkie brzmienie i te chórki (co nowego - w ostatnim okresie ew. proszę mnie poprawić) i w sumie najbardziej dynamiczna kompozycja, i ten instrumental ok. 2min super - tekst też ciekawy...
3. Madame geneva's - taka Knopflerowska opowiesc ale tym razem w lzejszym wydaniu aczkolwiek instrumentalne polaczenie gitary i klawiszy - naprawede wpada w ucho
5. we can get wild - sam nie wiem ale ok, instrumentalnie super.
Generalnie jest tak, ciężko oceniać poszczególne kawałki ponieważ jak by nie patrzył całoć stanowi spójnš kompozycję, lecz jak widze styl tej kompozycji nie wszystkim nam odpowiada. Ja np. uważam że secondary waltz, fish and the bird, in the sky, dla mnie dobre jako tło, ciężko sie w to zagłębiać.
Wemy na przykład taki fish and the bird - co jaki czas mocniejsze wejcie perkusji, albo smyczków, ale to aaaahhhhaaaaaaa (MK - wokal) po prostu jak dla mnie rozbija ten kawałek.
Secondary waltz - siostra: od kiedy słuchasz szantow ;-)
tak sobie włanie pomylałem, może na koncertach jaki ciekawe aranżacje usłyszymy, bo jak by nie patrzeć większoć utworow na tej płycie jest muzycznymi majstersztykami, jeli chodzi o instrumentalizm to można sie upajać - i mylę ze włanie dlatego MK jest nr.1. I mylę ze jeszcze spore pole do popisu przed min.

