23.09.2007, 20:28
Widzę, że zdania na temat nowej płyty sš podzielone.
Muszę Wam powiedzieć, że nie spodziewałem się jakiej rewolucji ze strony Marka i jego ekipy (może kto z uważnych czytajšcych forum kojarzy jak pisałem kiedy, że moje przeczucia co do nowego albumu idš w stronę bardziej instrumentalno-spokojnej płyty). Trudno było mi oczekiwać od kogo, kto już parę lat tworzy doć "innš" niż w DS muzykę, by porwał się na co, co do tej pory znamy z jego płyt 1978-1991.
Ten człowiek po prostu robi to, co czuje, nie kieruje się gustami ludzi, bo robiłby to wbrew sobie. Powtarzam: wbrew sobie.
Tworzy to, co wypływa z niego samego. Człowiek się zmienia. Także pod wpływem lat.
I nie mam do niego żalu, że nie usłyszę już prawdopodobnie w owocach jego przyszłej twórczoci takich kawałków jak Calling Elvis, czy Walk Of Life
Będzie więcej utworów stonowanych. Co widać od czasu TRD.
Nowej płyty nie będę mógł jeszcze publicznie na forum zrecenzować, bo jestem w fazie jej przesłuchu. Kilkunastokrotne oswojenie się z niš w cišgu 28 h to jeszcze nie czas by pisać o niej w ten, czy inny sposób.
Muszę tylko powiedzieć, że jest to płyta spójna i mylę, że wspaniale się jej słucha "jednym cišgiem", "jednym tchem". W domu. W pracy. W samochodzie wieczorem w niedzielę. Ale nieważne. Każdy ma swój czas i miejsce na jej odsłuch.
Każdy będzie miał.
Mam faworyta, a nawet więcej faworytów. Nie ma utworu, który przewijam, bo się nie podoba. Natomiast potrzebne więcej czasu by móc się wypowiedzieć o każdym z utworów, jak to miało miejsce powyżej.
Szkoda, że jest ich tylko 12. Na następne 3 lata to za mało.
Kurka, ależ tęsknię do jego muzyki!
Wracam do płyty, bye!
Muszę Wam powiedzieć, że nie spodziewałem się jakiej rewolucji ze strony Marka i jego ekipy (może kto z uważnych czytajšcych forum kojarzy jak pisałem kiedy, że moje przeczucia co do nowego albumu idš w stronę bardziej instrumentalno-spokojnej płyty). Trudno było mi oczekiwać od kogo, kto już parę lat tworzy doć "innš" niż w DS muzykę, by porwał się na co, co do tej pory znamy z jego płyt 1978-1991.
Ten człowiek po prostu robi to, co czuje, nie kieruje się gustami ludzi, bo robiłby to wbrew sobie. Powtarzam: wbrew sobie.
Tworzy to, co wypływa z niego samego. Człowiek się zmienia. Także pod wpływem lat.
I nie mam do niego żalu, że nie usłyszę już prawdopodobnie w owocach jego przyszłej twórczoci takich kawałków jak Calling Elvis, czy Walk Of Life

Będzie więcej utworów stonowanych. Co widać od czasu TRD.
Nowej płyty nie będę mógł jeszcze publicznie na forum zrecenzować, bo jestem w fazie jej przesłuchu. Kilkunastokrotne oswojenie się z niš w cišgu 28 h to jeszcze nie czas by pisać o niej w ten, czy inny sposób.
Muszę tylko powiedzieć, że jest to płyta spójna i mylę, że wspaniale się jej słucha "jednym cišgiem", "jednym tchem". W domu. W pracy. W samochodzie wieczorem w niedzielę. Ale nieważne. Każdy ma swój czas i miejsce na jej odsłuch.
Każdy będzie miał.
Mam faworyta, a nawet więcej faworytów. Nie ma utworu, który przewijam, bo się nie podoba. Natomiast potrzebne więcej czasu by móc się wypowiedzieć o każdym z utworów, jak to miało miejsce powyżej.
Szkoda, że jest ich tylko 12. Na następne 3 lata to za mało.
Kurka, ależ tęsknię do jego muzyki!
Wracam do płyty, bye!
knopfler.pl na Facebooku - https://www.facebook.com/knopflerpl
Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]
"Drummers have the biggest instruments...
"
Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]
"Drummers have the biggest instruments...
"

