13.09.2007, 01:39
Ja również włanie skończyłem pierwsze przesłuchanie. Nie będę zagłębiał się o tej porze w poszczególne numery. Pierwszy wniosek, płyta jest przepiękna, ewidentnie moja ukochana w całej twórczoci MK "Ragpicker's Dream" może zaczynać się bać o swój status. Nie jest to na pewno muzyka efektowna i chwytliwa. Przynajmniej nie w takim stylu jak pierwsze dwięki "What It Is" lub "Darling Preatty". Rzšdzi ascetyczny dobór rodków wyrazu. Melodię sš przepiękne, tempo niespieszne.
Gdy się położyłem na łóżku w słuchawkach (pierwsze przesłuchanie na sprzęcie dopiero jak kupię oryginał), to odpłynšłem w inny wymiar, w towarzystwie mrówek, a i czasem łza się chciała zakręcić w oku.
Pierwsi faworyci: "Madame Geneva", "The Fish And A Bird" i "The Scaffolders Wife".
Oj, po raz kolejny Mark przeszedł moje najmielsze oczekiwania
Gdy się położyłem na łóżku w słuchawkach (pierwsze przesłuchanie na sprzęcie dopiero jak kupię oryginał), to odpłynšłem w inny wymiar, w towarzystwie mrówek, a i czasem łza się chciała zakręcić w oku.
Pierwsi faworyci: "Madame Geneva", "The Fish And A Bird" i "The Scaffolders Wife".
Oj, po raz kolejny Mark przeszedł moje najmielsze oczekiwania
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

